Daj cynk
Reklama

Aktualności

De Opresso Liber

Polska, 29.06.2010, h. 21:57, dodał: Promant
28

W dniach 17 - 18 kwietnia 2010r. nieopodal Wyszkowa, w miejscowości Basinów, odbyło się szkolenie przedmilsimowe "De Opresso Liber" zorganizowane przez autora Podręcznika Taktyki ASG, Greya.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trochę późno otrzymaliśmy relację ze szkolenia przedmilsimowego "De Opresso Liber", uznaliśmy jednak, że jest to ciekawy materiał, a samo szkolenie może zainteresować wielu airsoftowych graczy. Sprawozdanie ilustruje film, niestety jego jakość techniczna nie jest najlepsza. Poniżej przytaczamy oryginalny tekst relacji.

 

 

 
 
 

W dniach 17 - 18 kwietnia 2010r. nieopodal Wyszkowa, w miejscowości Basinów, odbyło się szkolenie przedmilsimowe "De Opresso Liber" zorganizowane przez autora Podręcznika Taktyki ASG, Greya. Dwudniowe szkolenie miało być odpowiedzią na niedosyt uczestników po wcześniejszej imprezie zorganizowanej przez grupę Blackwater i niedoszłych "Zielonych Polach". Wszystkie te inicjatywy miały za zadanie wprowadzić osoby zainteresowane w świat militarnej symulacji. Szkolenie "De Opresso Liber" w odczuciu uczestników spełniło swoje zadanie.

Impreza odbyła się w malowniczym krajobrazie miejscowości Basinów. Studenci zjeżdżali się do farmy w sobotę między godzinami 9:00 - 10:00. Na wjeździe witał nas Grey w eskorcie trzech przesympatycznych owczarków niemieckich, które od momentu przybycia uczestników były nieodłącznymi kompanami airsoftowej braci.

Do godziny 10:00 większość osób została już rozlokowana w pomieszczeniach w których mięliśmy spać (gdzie słowo "spać" zostało użyte trochę przesadnie, o czym dowiedzieliśmy się później). Szkolenie rozpoczęło się krótką zbiórką na której został sprawdzony stan osobowy. Pojawiło się 16 uczestników i 6 doświadczonych instruktorów z różnych ekip - Grey, Sushi (FCS), Ender (FIA), Cezar (10th Mountain z Warszawy), Awful (Czarna Kompania z Pomorza), Escalon (Snieżnyj Bars). W międzyczasie studenci zostali podzieleni na 3 drużyny (Alfa, Bravo, Charlie) i przydzieleni do dowódców (instruktorów).

Na wstępie zostały ustalone zasady które miały być bezwzględnie przestrzegane przez każdego z uczestników. Tyczyły się one przede wszystkim ochrony oczu. Przez cały czas trwania szkolenia kategorycznie zakazane było zdejmowanie gogli / okularów, nawet podczas snu. Zakazy dotyczyły również pozostawiania replik. Cały czas miały być przy nas. Wychodzenie z farmy miało być raportowane przełożonym. Repliki na farmie nie mogły mieć podpiętych magazynków i podłączonych baterii. Każde naruszenie regulaminu owocowało wycieczką z jednym z instruktorów za farmę i nadobowiązkowym ćwiczeniem “3 second rush” czyli pokonywania terenu krótkimi skokami :)

Wrogiem szkolenia był czas, który pomimo dobrego rozplanowania, czasami gdzieś uciekał.

Po wstępnych ustaleniach, zebraliśmy się w salce wykładowej w której po krótce wyjaśnione zostały różnice między "niedzielnymi strzelankami" a milsimem, przedstawione zostały zasady CCS z objaśnieniem kart trafień i odpowiedzi na nurtujące pytania "świeżaków". Następnie grupa wyruszyła na pierwsze manewry na których uczyliśmy się podstawowych formacji i znaków patrolowych, poruszanie się w sile plutonu i nacierania metodą “3 second rush”. Później następowały szkolenia merytoryczne z nawigacji i radiooperatorki. Uczestnicy wykazywali się szczerym zainteresowaniem i zadawali mnóstwo pytań, które niekiedy zaskakiwały samych instruktorów. Szkolenia praktyczne i teoretyczne dzieliły 5-15 minutowe przerwy w których mieliśmy czas na uzupełnienie płynów i przekąszenie czegoś.

Ciekawym szkoleniem okazało się również przedstawienie różnych typów ekwipunków pokazywanych przez instruktorów. Wiele praktycznych rozwiązań i przykładów pakowania plecaka czy kamizelki taktycznej naświetliło potencjalnym milsimowiczom, co może ich spotkać podczas tego typu imprez.

Miłym akcentem były również zachowania dowódców drużyn, którzy pomimo różnych decyzji (niekiedy bardzo kontrowersyjnych dla niektórych z uczestników), utrzymali klimat i atmosferę przyjaznego szkolenia. Pomimo napiętego grafiku zawsze znajdowali czas aby usiąść i porozmawiać ze swoimi podopiecznymi.

Późne popołudnie stało pod znakiem ratownictwa taktycznego. Po godzinnej przerwie na posiłek, ruszyliśmy w okolice gospodarstwa, aby poznać podstawowe tajniki tego jakże ważnego elementu milsimowego. To szkolenie miało szczególnie znaczenie dla większości uczestników, ponieważ w porównaniu do wcześniejszych zajęć, większość z uczestników miała niewielkie lub żadne pojęcie w tej tematyce. Radiooperatorka, techniki patrolowe czy znaki ręczne w jakimś stopniu zawsze przejawiały się na "niedzielnych strzelankach". Teraz uczyliśmy się czegoś zupełnie nowego. Podzieleni na drużyny, ćwiczyliśmy podstawowe techniki opatrywania i przenoszenia rannych. Instruktorzy kładli duży nacisk na symulację zachowań rannych osób i niebanalny sposób opatrywania ran.

Dzień kończył się, ale organizatorzy czasu nie marnowali. Późny wieczór był idealnym momentem, aby przećwiczyć kolejny element milsimowy - działania nocne. Skupiliśmy się głównie na orientacji w terenie przy niskiej widoczności, wystawianiu nocnych wart i patrolowaniu okolic bazy. Pomimo zmęczenia które dawało się we znaki niektórym uczestnikom, szkolenie było nie mniej interesujące niż poprzednie. Każdy chciał się nauczyć jak najwięcej, a nie każdy miał okazję działać w takich warunkach. Potykając się o nogi własne lub kolegi z drużyny, wpadając na nieliczne krzaki, dotrwaliśmy do końca pierwszego dnia zajęć. Po bardzo aktywnym i pełnym wrażeń dniu, każdy z uczestników miał jeszcze tylko jedno zadanie do zrealizowania - wyspać się.

Ostatnia odprawa przed oddaniem się w objęcia Morfeusza dała nam złudną (jak się później okazało) nadzieję spokojnej nocy. Drużyny rozlokowały się we wcześniej ustalonych miejscach w budynku farmy. Jak wspomniałem, podczas snu mieliśmy zakaz zdejmowania ochrony oczu. Część osób zasnęła od razu, cześć jeszcze aktywnie wymieniała miedzy sobą swoje wrażenia z minionego dnia. Z minuty na minutę rozmowy cichły i nastała upragniona cisza...

... Szturchnięcie w ramię i cicho wypowiedziane, ledwo słyszalne słowa nie mogły wróżyć niczego dobrego. Godzina 01:00 na zegarku tylko przez chwile wydawała się okropnym koszmarem. Po niecałych dwóch godzinach snu, osoba budząca całą brygadę szybko stała się ulubionym instruktorem szkolenia, o czym kilka osób nie omieszkało cicho szepnąć pod nosem. Dostaliśmy chwilę na ubranie się i przygotowanie do wymarszu. Szybka odprawa naświetliła nam powód bestialskiego zachowania instruktora. W pobliżu farmy możemy spodziewać się aktywności wroga. Szybkie sprawdzenie ekwipunku, przetarcie oczu i ruszyliśmy w czarną otchłań lasu.

Po kilku chwilach nasze oczy przyzwyczaiły się do ciemności i byliśmy w stanie sprawnie poruszać się po drodze. Otrzymaliśmy wcześniej instrukcję jak należy zachowywać się podczas działań nocnych i dowiedzieliśmy się co to jest dyscyplina świetlna. Po kilkuset metrach marszu oddział został zaatakowany. W ogólnej panice wśród uczestników, padały różne komunikaty (często sprzeczne) i rozkazy. Ranne osoby zostały przetransportowane przez wezwany wcześniej CASEVAC. W końcu cała ekipa nieporadnie zebrała się do kupy i w marszu ubezpieczonym wróciliśmy do farmy. Szybka odprawa i znów mogliśmy wrócić do naszych jeszcze ciepłych śpiworów. Całe szczęście, instruktorzy pozwolili nam już resztę nocy spędzić spokojnie.

Pobudka o 06:30, szybkie mycie i kubek kawy. Odprawa poranna dotyczyła głównie działań nocnych. Omówiliśmy całą sytuację i przeanalizowaliśmy nasze zachowania. Po szybkim śniadaniu ruszyliśmy na kolejne szkolenie - tematem była zasadzka. Uczyliśmy się podstaw kamuflażu, sposobów przygotowania zasadzki i wybieranie do tego celu odpowiednich miejsc. Instruktorzy wyjaśnili też jak należy zachować się, gdy w zasadzkę się wpadnie. Nie omieszkali wspomnieć, że dobrze przygotowana zasadzka nie daje szansy zaatakowanym na reakcję. Po ćwiczeniach udaliśmy się z powrotem na farmę.

Tam czekał już na nas Wokash z Tower Guards wraz z kolegami z teamu. Podczas śniadania Wokash, współautor systemu, tłumaczył nam zasady CCS i odpowiadał na bardzo szczegółowe pytania uczestników. Było to świetne rozwinięcie tematu z wykładów na początku pierwszego dnia szkolenia. Mieliśmy już okazję przetestować kilka z tych zasad i to był dobry moment, żeby wyjaśnić wszelkie niejasności z Wokashem.

Ok. godziny 10:00 dostaliśmy chwile czasu na przygotowanie się do ostatniej części szkolenia, czyli samodzielnych działań w terenie. Od teraz byliśmy zdani "prawie" tylko na siebie. Każda z drużyn otrzymała swojego opiekuna, który miał za zadanie tylko i wyłącznie podpowiadać i koordynować działania drużyny. Podczas manewrów często dawali wskazówki i prostowali błędne zachowania. Pierwsza część manewrów dotyczyła orientacji w terenie i łączności radiowej. Musieliśmy znaleźć punkty na mapie przekazane komunikatami szyfrowanymi na karcie kodów. Uczestnicy jeszcze ze świeżymi informacjami w głowie, sprawnie dali sobie rade z tą częścią manewrów.

Następnie drużyny zostały połączone w jeden pluton i wyruszyliśmy na wspólny patrol. Spodziewaliśmy się ataku, który niestety nie został przeprowadzony. Podczas marszu mieliśmy okazję wykorzystać wiedzę teoretyczną i sprawdzić ją w praktyce. W pewnym momencie, ekipa Alfa w magiczny sposób oderwała się od reszty plutonu. Reszta oddziału otrzymała rozkaz sprawdzenia miejsca, w którym może znajdować się potencjalny wróg. Ekipa Alfa w tym czasie przygotowywała zasadzkę razem z jednym z instruktorów. Symulacja udała się i mieliśmy możliwość zastosować niemal wszystkie techniki, których uczyliśmy się podczas tych dwóch dni. Manewry trwały do ok. godziny 17:00

Zaraz po zasadzce udaliśmy się z powrotem w stronę farmy. Po drodze Grey zafundował tym, którzy jeszcze mieli ostatki sił, bieg na „ostatniej prostej do farmy”. Końcowa zbiórka miała na celu podsumowanie manewrów. Każdy miał możliwość wypowiedzenia się na ten temat, jak i na temat całej imprezy. Instruktorzy podzielili się swoim spostrzeżeniami ze szkolenia i odpowiadali na zadawane pytania. Wszyscy uczestnicy choć zmęczeni, byli uśmiechnięci i zadowoleni. Po kilku chwilach od zakończenia zbiórki odjechały pierwsze samochody.

Szkolenie miało za zadanie naświetlić uczestnikom pojęcie symulacji militarnej ASG i tak też się stało. Sukces tego szkolenia tkwił niewątpliwie w przygotowaniu ze strony instruktorów. Dokładając do tego ich kompetentną wiedzę, niesamowite tereny Basinowa i zaangażowanie każdego z uczestników, można śmiało powiedzieć, że było to szkolenie przedmilsimowe przez duże „S”. Brać milsimowa na pewno zyskała dzięki temu kilku kolejnych przygotowanych graczy.

 

autor: Jary
prawa do rozpowszechniania: Podręcznik Taktyki ASG

Ocena wszystkich (brak, głosów: 0)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
radzio2k 29.06.2010, h. 22:19 radzio2k
oo wreszcie newsy, brakowało mi ich
Maciastek 29.06.2010, h. 22:26 Maciastek
Świetny materiał! Mam nadzieję że kiedyś sam się zbiorę do kupy i przeżyję choć jednego milsima. Trening z takimi instruktorami to super sprawa.
Ellmore 29.06.2010, h. 22:36 Ellmore
Bardzo fajnie, że są jeszcze ludzie którym zależy.
Dobra robota!
Yoogi 29.06.2010, h. 23:19 Yoogi
Racja! Nie źle, że komuś zależy na takich treningach! Jestem jak najbardziej za czymś takim. Wie ktoś może kiedy znowu będzie organizowane coś takiego???
Grey 29.06.2010, h. 23:29 Grey
Terminu nie ma. Chęć jest
ecnal 29.06.2010, h. 23:34 ecnal
To piszcie dajce info cokolwiek
MyN3 29.06.2010, h. 23:58 MyN3
Fuuuuu... Flectarn+Polska flaga+AK :/
Kamil 30.06.2010, h. 00:05 Kamil
Byłem, polecam. Full pro, sporo wiedzy, intensywnie. No i plus starzy znajomi
Rankill 30.06.2010, h. 00:30 Rankill
@MyN3: Wejdz na strone www.fia.com.pl Tam jest ładnie opisane skąd takie połączenie
Duńczyk 30.06.2010, h. 10:38 Duńczyk
Wszystko ok,tylko po co te wulgaryzmy w wypowiedziach,fani asg mają uchodzić podobno za rozumnych ludzi.
Goose 30.06.2010, h. 11:20 Goose
"Fuuuuu... Flectarn+Polska flaga+AK :/ "

Z prostego powodu, chłopaki są z FIA i poznalismy się grając co-opy w Operation Flashpoint jako partyzntka która latała właśnie mniej wiecej takim sprzecie. Wot zapaleńcy
Grey 30.06.2010, h. 11:36 Grey
Raczej z powodu:
1. Oporządzenie i mundur BW są najtańsze (nie te najnowsze)
2. FIA to grupa paramilitarna, a AK to broń która w przypadku konfliktu byłaby najbardziej dostępna.
3. Polska flaga bo to paramilitarna patriotyczna grupa.

A poza tym... modę na łączenie munduru niemieckiego i polskiej flagi wprowadzono w czasie II WŚ
Tofic 30.06.2010, h. 15:37 Tofic
Ja też nam flecka + polska flaga i nie uważam, żeby było to coś złego. Mundur to mundur, nie ważne z jakiego kraju. Nie bawię się w żadne rekonstrukcje a lubię flecka i czuję się polakiem. Co do szkolenia to chciałbym w takim wziąć udział żeby zgrać mojego teama
kirs 30.06.2010, h. 15:46 kirs
ważne żeby flaga biało-czerwona była naszyta, a reszta Panowie- jak kto lubi (de gustibus non est disputandum)
Agapow 30.06.2010, h. 19:11 Agapow
Fajny materiał. Gdzie się można zapisać na kolejną edycję?
Grey 30.06.2010, h. 21:35 Grey
Agapow, odezwę się do ciebie, jak będę szukał instruktora - zgrywusie
Rankill 30.06.2010, h. 22:55 Rankill
A ja czekam na wspominaną rozszerzoną wersję szkolenia Mam nadzieje że się odbędzie. Liczę na więcej ratownictwa taktycznego i działania nocne...
Grey 01.07.2010, h. 10:25 Grey
RanKill - IMO taka rozszerzona wersja to... milsim
A co do ratownictwa taktycznego, to polecam 17-18 lipca w Łodzi
$3

Z tego źródła pochodzi moja wiedza o TCCC.
wojak87 05.07.2010, h. 01:09 wojak87
Generalnie może i fajnie ale uważam że żenadą jest używanie symboli w tym wypadku US Army SF do promowania jakichkolwiek inicjatyw czy imprez. Milslim i szkolenia czy treningi popieram ale po kiego grzyba promuje się coś takiego symbolami organizacji dla których ma ona znaczące i sentymentalne znaczenie. A co w tym szkolenie jest wspólnego z SF-ami? Czy któryś z organizatorów czy szkolących kiedyś nim był i czy ma prawo do używania symboli za których aby je mieć prawo nosić ludzie wylewają litry potu i oddają swoją krew?? Tak samo jak inne symbole np. Gromu itd. których ludzie używają do promocji swoich tak naprawdę nic nie wartych imprez w porównaniu z tym co robią i uczą się ludzie aby zasłużyć aby je nosić. Wstyd mi za to ,że nikt nie zwraca na to uwagę a to może przez to że większość tych ludzi jest zainteresowana tylko czubkiem własnego nosa i ewentualnym zyskiem z tego rodzaju przedsięwzięć.
Rankill 05.07.2010, h. 01:34 Rankill
@wojak87
Myśle że troszeczke przesadasz. To że zostały użyte te elementy może świadczyć o tym że Grey bierze przykład z najlepszych. Nie naśmiewa się z jego znaczenia ani nie pomniejsza jego wartości. Idąc Twoim tokiem rozumowania, nie powinniśmy nosić żadnych mundurów, broni, czy flagi Państwowej. Symulujemy różne środowiska i nazywając bande chłopaków z podwórka, szkoły czy pracy - GROM - Też psujemy ich "wizerunek". Tak samo jak polski orzełek może być wykorzystywany na strojach reprezentacji Polski, grup nazistowskich, zrzeszeniach kombatantów i w sztandarach partii politycznych. Litości... :/
wojak87 05.07.2010, h. 11:28 wojak87
Widzę że sie nie do końca zrozumieliśmy , co do noszenia flag państwowych na mundurach to poczytaj sobie konstytucję RP i ci się wszystko wyjaśni. Rozumiem jak ktoś robi reko i dodam robi to porządnie niech nosi symbole danej jednostki co jednak i tak nie jest zgodne z konstytucją, a noszenie orzełka przez kombatantów czy piłkarzy to zupełnie inny temat.
Grey 05.07.2010, h. 11:57 Grey
Nie chcę się bawić we flame'a Wojak87, dlatego nie będę się kłócił i możesz moimi motywami pomiatać, ale czuję się zobowiązany do wyjaśnienia.

Symbol "De Opresso Liber" (1st Special Forces Regiment) został użyty nie jako oznaczenie Zielonych Beretów, ale jako prezentacja pewnej idei. Cytując wikipedię:

"Their official motto is De Oppresso Liber (Latin: To Liberate the Oppressed), a reference to one of their primary missions, training and advising foreign indigenous forces."

Przyjęte od Zielonych Beretów motto szkolenia to upraszczając - szkolić lokalsów do walki z wrogiem.

Kwestię więc związku mam nadzieję ci już wskazałem. Kwestia zażenowania - cóż, to twoja prywatna opinia do której masz prawo. Mogę ci tylko powiedzieć tyle, że noszenie symbolu na czapce czy ubraniu nie ma nic wspólnego z poczuwaniem się do zasługiwania na taki symbol. Raczej chodzi o to, by pokazać kogo się szanuje i kto jest dla ciebie pewnym wzorcem. Wolę od koszulki z Che czapkę De Opresso Liber.
marcin_d 08.07.2010, h. 19:48 marcin_d
@wojak87
A gdzie Konstytucja reguluje noszenie flag na sobie?? Chyba nie twierdzisz, że zapis "Godło, barwy i hymn Rzeczypospolitej Polskiej podlegają ochronie prawnej." zabrania noszenia flagi? Śmiem twierdzić, że panowie z FIA właśnie dają pozytywny przykład w zakresie poczucia patriotyzmu. Generalnie to podchodzisz do tego jak by ktoś kalał symbole jednostek czy symbole narodowe. W ten sposób twierdzę, że noszenie repliki przez osoby nigdy w życiu nie trzymające ostrej broni to lamusy nie mające wstępu na imprezy ASG.

Mylisz chyba pewne kwestie związane z noszeniem mundurów oraz identyfikacji formacji zbrojnych bez posiadania prawa do tego.
Andrzej25 10.07.2010, h. 11:48 Andrzej25
To że konstytucja zabrania noszenia munduru i części umundurowania, oraz flag to akurat prawda.
marcin_d 10.07.2010, h. 14:39 marcin_d
@Andrzej25

A możesz zacytować konkretny artykuł? Może jeszcze sankcje tam są uregulowane??

Policja ma dużo roboty 3 maja bo się ludzie flagami obwieszają...
Czubaka 11.07.2010, h. 21:29 Czubaka
Ciekawa sprawa z tą flagą. Szczególnie w momencie kiedy nosząc takową współpracuję z batalionem piechoty WP np. przy umacnianiu wałów przeciwpowodziowych. Nikt raczaj moich kolegów i mnie nie aresztuje a raczej traktuje z szacunkiem i wdzięcznością.
wojak87 13.07.2010, h. 02:09 wojak87
Nie do końca moim celem było wytykanie niektórym czy konkretnie tobie Grey czy wam korzystanie z symboli. Temat flagi narodowej to temat na dłuższą dyskusję i ilu prawników tyle opinii.. Chciałem wywołać dyskusję na ten temat i cieszę się ,że to się udało. Nie znam specyfiki waszej imprezy więc może trochę przesadziłem z pociskiem w waszym kierunku. Choć ja osobiście nie promował bym własnej imprezy żadnym z symboli jednostek elitarnych czy jakichkolwiek innych chyba ,że np. szkolenie prowadziła by osoba z takiej czy innej jednostki. No i cieszę się ,że chociaż nie którzy potrafią uszanować opinie innych tym bardziej odbiegające od ludzi ze środowiska ASG. Generalnie kiedyś myślałem podobnie jak wy. Do pewnego spotkania ,którego byłem świadkiem. Kiedyś na zawody strzeleckie na ,których byłem przyjechało 3 Marines i tak się też złożyło ,że była grupa reko robiąca Marines z naszywkami itd. Zaczęli gadać i z początku myślałem ,że będzie to rozmowa przyjacielska i była do momentu jak nie dowiedzieli się ,że to tylko grupa reko i nie mają oni nic wspólnego ze służbą w tej jednostce. Ich wkurzenie było niesamowite i w sumie im się już teraz nie dziwię, bo tak jak pisałem wcześniej oni harowali na to miano a tu banda napaleńców zrobiła parę razy "kup teraz" na allegro i wydaje się im ,że mają prawo do noszenia symboli jednostki.

I co do wypowiedzi marcin_d co do ostrej broni to uważam ,że tak ,że ten kto bawi się w ASG powinien mieć choć raz w życiu ostrą broń i przy okazji szkolenie z zasad bezpieczeństwa. Już nie raz byłem świadkiem wypadków podczas strzelanek. Ja zawsze traktuję replikę ASG tak samo jak podczas używania broni ostrej(no nie licząc zasady , że nie strzela się do ludzi hehehe ale w końcu jakiś regulami ASG też jest)
marcin_d 15.07.2010, h. 12:16 marcin_d
@wojak87

A ja słyszałem o przypadkach odwrotnych (w kontekście marines). A na jakie zawody strzeleckie do nas marines przyjeżdżają tak z ciekawości? A skoro mają oni aż tak wielkie poczucie własnej wartości to nie wiem czemu grupka dzieciaków wyzwala w nich takie negatywne emocje - ciekawe jak zareagują na Talibów?? A czy patrząc na to z drugiej strony nie można pomyśleć, iż udają oni marines bo im imponują?

Co do zasad bezpieczeństwa to się zgadzam, a co do reszty to Ty masz może podejście do ASG jak byś był niemal sam operatorem ale zważ, że dla większości to mniej lub bardziej poważna zabawa i nie wymaga znajomości obsługi broni ostrej.

Naprawdę nie znam opinii prawników zabraniających obywatelowi polskiemu noszenia flagi własnego kraju.
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 62633

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Survival Force Expo 2018
Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane