Daj cynk
Reklama

Artykuły

GF Point 2017

Sprawozdania, 06.04.2017, h. 20:00, dodał: Wacol , autor: Wacol
2

GF Point to chyba jedyna duża impreza, co do której nie mogę powiedzieć, że "lepiej już było". Organizatorzy biegu zamiast trzymać stały poziom, albo haniebnie zaprzepaścić poprzednie osiągnięcia jakąś spektakularną klapą co roku podnoszą poziom organizacyjny na równi z poziomem trudności.



SPRAWOZDANIE: GF Point 2017

 

Wstęp

 

Kolejny GF Point przeszedł do historii. Cóż, jakoś trzeba przeboleć fakt, że zamiast haniebnego zaprzepaszczenia dotychczasowych osiągnięć jakąś spektakularną porażką, organizatorzy tego wydarzenia co roku serwują nam imprezę na najwyższym poziomie. Z takich rzeczy ten kraj może być dumny.


Wraz z kolegą Brodaczem przybyliśmy do szkoły stanowiącej bazę rajdu na wieczór przed startem. Bez zbędnych formalności potwierdzono naszą obecność i wręczono pakiet upominków od sponsorów oraz przydzielono miejsce do spania w postaci kawałka podłogi na sali gimnastycznej.
Start kategorii Professional wyznaczono na godzinę 7:30. Po standardowej odprawie, wraz z 95 pozostałymi uczestnikami zapakowano nas do dwóch autokarów, a następnie wywieziono do pobliskich Janowic Wielkich, gdzie otrzymaliśmy mapy z zaznaczonymi 15 punktami kontrolnymi. O 8:30 wypuszczono nas w trasę, którą wybieraliśmy według własnego uznania.

 

GF Point 

 

GF Point 2017

Z kronikarskiego obowiązku wypada wspomnieć, że 8 godzin wcześniej swoją wędrówkę rozpoczęło 28 zespołów z kategorii Team, a godzinę po nas – 91 zawodników kategorii Basic. Przeprawa tych pierwszych to najcięższe wyzwanie imprezy – podczas nocnego marszu mieli zaliczyć 8 checkpointów, a po maksymalnie 3 godzinach odpoczynku – 15 kolejnych. Wszystko ze sprzętem o sumarycznej wadze 14,5 kg, nie licząc wody i jedzenia. Uczestnicy „bejzika” musieli zameldować się na 12 punktach. Z uwagi na brak wymagań odnośnie obciążenia, wielu z nich było w stanie pokonać spory fragment trasy biegiem lub truchtem.

 

GF Point 2017

Wracając jednak do naszej przygody – organizatorzy w postaci Fundacji Gladius i sklepu Gunfire nie starali się nam ułatwić zadania. Punkty rozrzucono po całej okolicy, a okienka czasowe na zaliczenie części z nich musieliśmy uwzględnić przy planowaniu trasy. Na domiar złego, po wykonanej „robocie” należało jeszcze wrócić do Marciszowa oddalonego o około 5 km od głównej areny zmagań.

 

GF Point 2017

Sporo napsuła też pogoda – kilka ścieżek lód skuł naprawdę mocno. Przydały się kupione w ostatniej chwili kolczaste nakładki na buty. Zwłaszcza przy stromym podejściu na punkt numer 4, które bardziej przypominało zamarznięty, górski potok niż szlak turystyczny.


Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy na checkpoint 1, położony na północny-wschód od miejsca startu. Na szczycie niewielkiego wzgórza należało wykonać 22 pompki. Po wykonanym zadaniu ruszyliśmy na przełaj i pod górkę do punktu 3, gdzie oczekiwał na nas test ze znajomości jednostek górskich Wojska Polskiego (notabene taki sam jak w 2015 roku). Z tym, że zanim tam dotarliśmy, już zaczęły się problemy.

 

GF Point 2017Obstawiałem, że to raczej ja będę bardziej kłopotliwym ogniwem w duecie. Koniec końców, rok z niewielkim okładem wcześniej pokrojono moje kolano i zrekonstruowano więzadło krzyżowe, które straciłem po dość niefortunnym upadku. Brodacz postanowił nie odstawać, w międzyczasie psując sobie łąkotkę, ale podczas przygotowań nie marudził. Okazało się, że akurat teraz kolano dostarczyło mu do tego narzekania pretekst. Pech to pech. Boli, ale przecież nie na tyle, żeby zanosić się rzewnymi łzami.

 

Z punktu numer 3 odbiliśmy w dolinę na checkpoint 2, gdzie po perforacji karty wypuszczono nas dalej. Zdecydowaliśmy się uderzać w kierunku punktu 4, położonego w ruinach zamku na szczycie góry. Tam zwiedzając ruiny należało zaliczyć kolejny test z wiedzy.

 

GF Point 2017

Następny w kolejce do odwiedzenia trafił się punkt kontrolny numer 5, gdzie czekało nas równie ekstremalnie trudne zadanie jak na „dwójce”. O wiele ciekawiej prezentował się checkpoint 7, gdzie zaoferowano nam możliwość zejścia o linie po stromej skale. Wyglądało super, ale kolejka jak do jedynej czynnej kasy w markecie sprawiła, że zadowoliliśmy się podbiciem karty.

 

GF Point 2017

Wspinając się ponownie na szczyt, gdzie oczekiwał na nas punkt 6 można było na chwilę zapomnieć o zmaganiach i podziwiać przepiękne górskie widoki. W kilku miejscach naprawdę nietrudno było się "zawiesić". Chyba kiedyś pojadę tam na spokojnie, na urlop.


Na „szóstce” czekało nas ważenie plecaków. Z racji tego, że jesteśmy już posunięci w latach, bicie rekordów wytrzymałości własnych pleców zostawiamy młodszym i buńczucznym. Kulturalnie nieśliśmy na plecach 11 kg plus parę litrów wody.

 

GF Point 2017Dalej skierowaliśmy się na checkpoint 8, gdzie oczekiwał na nas test sprawnościowy. Pomimo tego, że mottem naszego wypadu zostało hasło „Jeszcze Możemy!”, przeczołgaliśmy się, pomachaliśmy liną i pokonaliśmy kilka przeszkód z 20 kg kettleballem. Teraz przyszedł czas na punkt 13 i najbardziej nęcące ze wszystkich zadań – strzelnica. Ale nie ASG, a taka prawdziwa.

 

GF Point 2017

Ale nie uprzedzajmy faktów. Na skrzyżowaniu przed zejściem w dolinę rozdzieliliśmy się – Brodacz ruszył powoli w stronę strzelnicy, a ja – mając w zapasie jeszcze dużo sił – skierowałem swoje kroki na punkt 15, gdzie zaproponowano mi bieganie i szukanie jakichś kartek z numerami, podczas gdy kilku facetów starałoby się mnie postrzelić. Była późna pora, więc zrezygnowałem z tego i nagród czasowych na rzecz prostego oraz przyjemnego przedziurawienia karty, chyłkiem uchodząc na „13”.

 

GF Point 2017

Na strzelnicy minąłem się z Brodaczem, który właśnie pakował się w dalszą trasę. Pierwszy raz zdarzało mu się strzelać z „palniaka”. Jak do tej pory był sceptykiem, tak teraz postanowił zrobić sobie pozwolenie. Tym bardziej, że na 10 strzałów w cel wsadził 8. Ja za to strzeliłem jak… no powiedzmy, że miewałem lepsze dni. Przyjmijmy, że strzeliłem niemal całe 8.

 

GF Point 2017

Pomimo tego, że po drodze do Marciszowa mijałem punkty kontrolne 9 oraz 10, to stwierdziłem, że nie zdążę odbić z głównej trasy w stronę żadnego z nich. Do zamknięcia mety zostało mi równe 90 minut i 5 kilometrów „Lepszy wróbel w garści…” I tak dalej. I tu popełniłem błąd. Kardynalny.
Na metę dotarłem o godzinie 17:00 z zaliczonymi 10 checkpointami. Trochę się rozsierdziłem. Zdążyłbym odhaczyć jeden z dwóch mijanych punktów. Gdybym się spiął – może nawet oba. Trudno. Było, minęło. Musiałem zadowolić się miejscem daleko za połową stawki i michą grochówki. Jak gdyby na pocieszenie kolejnego, nie miałem żadnych zakwasów.

 

GF Point 2017

Gdyby interesowało Was, co działo się z Brodaczem, to gość jest w czepku urodzony. Doczłapał się na 9, gdzie zdobył 20 minut nagrody i następnie już tylko "dokulał" do mety, gdzie trafił 15 SEKUND przed zamknięciem bramki. Pamiętajcie, żeby się nie poddawać. Nawet jeżeli jesteście starzy, boli Was kolano i skończyła się Wam woda. Finalnie wylądował dwie lokaty nade mną.

 

GF Point 2017

 

Podsumowanie

 

GF Point 2017Z imprezy jestem bardzo zadowolony. Trochę mniej z własnego występu. Mam spory niedosyt. Jeżeli będzie mi dane to pojawię się za rok i postaram się bardziej. Tyle w temacie. Organizatorom gratuluję wykonania pierwszorzędnej imprezy. Koniecznie trzeba też wspomnieć o pomocnych i zaangażowanych wolontariuszach. No i rzecz jasna - o zwycięzcach. Także tych, dla których wygranej nie mierzy się tabelą wyników, ale pokonaniem własnych słabości i ograniczeń. Kawał dobrej roboty panie i panowie, kawał dobrej roboty.

 

GF Point 2017

GF Point 2017

 

Przydatne linki

GF Point 2017 - Oficjalna strona arisoftowego biegu na orientację GF Point

GF Point 2017 - Podsumowanie z punktu widzenia organizatora 

 

GF Point 2017

GF Point 2017

Ocena wszystkich (6.00, głosów: 3)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
rykacz 07.04.2017, h. 11:06 rykacz
Impreza super jak zawsze ale:
-Basica wygrali ci co byli rok temu na 2 i 3 miejscu... Chyba nie tak to powinno wyglądać, bo ktoś kto miał pudło z basica powinien startować za rok w pro...
-Trasa na pro miała coś między 35-40 km - głównie przez punkt, gdzie był Lesovik... Odpowiedzialny za trasę powinien być wychłostany i na kolanach przejść trasę z Kolorowych Jeziorek przez miejsce, gdzie był Lesovik do Marciszowa na kolanach...

Na przyszły rok trzeba się przygotować na 40km :)
No ale nikt nie zabraniał Ci ponownie startować w Basic. Gratuluje zeszłorocznego pudła ale uważam, że tu nie masz racji. Nikt też nie zabronił pozostałym uczestnikom Basic lepszego przygotowania. Trasa w tym roku była super bo wreszcie pogoda dopisała. Generalnie jeśli ktoś się przygotowuje na kilometry podane przez orga to może się troszkę oszukać. W Team też było więcej...Do zobaczenia na kolejnej edycji
jubei 10.04.2017, h. 23:45 jubei
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 33373

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane