Daj cynk
Reklama

Artykuły

Combat Alert Sprzętmilitarny.pl 2014 - czy warto było czekać na zmiany?

Sprawozdania, 10.06.2014, h. 23:14, dodał: DobryDobrodziej , autor: DobryDobrodziej
35

Combat Alert Sprzętmilitarny.pl 2014 czyli kolejna, już szósta, odsłona nierozstrzygniętego konfliktu pomiędzy Republiką Wschodu i Koalicją Zachodu. Czy tym razem organizatorzy gry określanej mianem największej w naszym kraju ustrzegą się krytyki? Zapraszam do lektury sprawozdania z tegorocznej edycji wspomnianej imprezy.



Combat Alert 2014 czyli szumnie zapowiadana VI edycja imprezy opowiadającej historię walk Republiki Wschodu z Koalicją Zachodu już za nami. Obiecywano nam wiele zmian i równie wiele zabawy. Wprowadzono kilka nowości, grę przeniesiono na teren poligonu w Zegrzu znanego weteranom IV edycji i wreszcie do współpracy przy budowie scenariusza i zadań zaproszono kilka znanych w świecie AS postaci (np. Greya). Czy organizator osiągnął sukces i spełnił obietnicę? Być może ta skromna relacja przysporzy wam odpowiedzi na te i kilka innych pytań. Muszę jednak nadmienić, że nie wszystkie ciekawe akcje czy też sytuacje sporne zostały tu opisane. Było ich naprawdę wiele, starałem się więc wybrać te ważniejsze dla podsumowania.

 

 patronat.png

  

DSC05666_1.jpgMoja droga bojowa w świecie Combat Alert nie jest bardzo długa i sięga obecnie dwóch edycji gier. Jadąc na tegoroczną edycje oczekiwałem poprawy względem zeszłego roku oraz większej ilości luźnej, niczym nie skrępowanej wymiany kompozytu, której ostatnimi czasy brakowało Dzikiemu Oddziałowi. W tym roku, tak jak w poprzednim, zdecydowałem się razem ze swoją grupą zasilić szeregi Koalicji Zachodu.

Od początku odpowiadał nam charakterystyczny klimat inwazji oraz wyraźnie gorsza sytuacja w porównaniu z tą panującą po stronie przeciwnika. Udało się nam dostać do jednostek specjalnych Koalicji i planując nasze działania opieraliśmy się na spodziewanej charakterystyce działań specjalnych. Niestety, dosyć trudno było nam rozpocząć planowanie operacji nie mając pojęcia o rozkazach. Dopiero dwa tygodnie przed grą otrzymaliśmy ich listę (w roku 2013 rozkazy były nam znane na ponad miesiąc przed grą) i... okazało się, że nasze zadania są dosyć proste i dokładnie takie, jakich można się było spodziewać.

Nie było tu mowy o rewolucji czy wielkich zmianach. Mieszane uczucia z naszej strony wzbudziło zadanie dotyczące zestrzelonego śmigłowca z nami na pokładzie (!!!). Według opisu o pewnej, konkretnej godzinie nasza grupa miała stać się ofiarami kraksy śmigła, wytypować dwójkę rannych, którzy zostaną unieruchomieni i przetransportować te osoby do naszej bazy przy wsparciu sił Kompanii Marines. Zadanie mogłoby uchodzić za ciekawe i nietuzinkowe. Niestety fakt zapoznania z nim całej grupy przed grą zabił element zaskoczenia, który mógł być asem w rękawie organizatora informującego nas o zadaniu „przetrwania” na wrogim terenie,  gdy zupełnie nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw. Nie zrozumcie mnie źle, prostota zadań i ich wtórność nie była negatywną cechą, wszak gra nigdy nie aspirowała do miana milsima, a fabuła musiała niejako nakręcać konflikt i zmuszać do konfrontacji. Jednak jawność niektórych z nich była niezrozumiała.

Oprócz zadań, na kilka dni przed grą organizator wysłał nam informację dotyczące dojazdu do miejsca gry, mapy oraz regulamin w dwóch wersjach do wydrukowania i podpisu (miało to usprawnić proces rejestracji graczy, nie było jednak obowiązkowe). Przenieśmy się dalej w czasie...   

 
DSC05103_1_wm.jpg

DSC05113_1_wm.jpgDSC05120_1_wm.jpgDSC05142_1_wm.jpgDSC05159_1_wm.jpg

Rejestracja

Na teren rozgrywki zajechaliśmy w czwartek w godzinach nocnych. Brama wjazdowa na poligon była zamknięta, oznaczeń związanych z samą grą nie było. Po kilku chwilach trąbienia bramę otworzył nam pan zajmujący się doglądaniem obiektu. Wjechaliśmy na poligon, a potem na teren obozowiska KZ. Obóz już w chwili naszego przybycia był dobrze przygotowany. Namioty czekały na graczy, którzy zdecydowali się na ich wynajem (mowa tu o wielkich namiotach wojskowych), generatory działały bucząc jednostajnie, a kilkunastu uczestników gry już debatowało i oddawało się relaksowi przy kompleksie stołów. Dołączyliśmy do nich, przywitaliśmy się i tak zleciała nam część nocy. Pozostałą jej część spędziliśmy w jednym z jeszcze nie zajętych namiotów. Nasz namiot rozbiliśmy około godziny 10 w dniu rozpoczęcia imprezy. Zakwaterowaliśmy się zaraz obok swego rodzaju kantyny. Gdy skończyliśmy pracę związane z naszym miejsce bytowania miałem chwilę by zwiedzić obóz, który w tym roku tonął w upale (w trakcie całej gry temperatury były bardzo wysokie, a o deszczu nie było mowy).

Tętnił życiem. Klimatu nie brakowało, a dodawały go przejeżdżające co chwile pojazdy opancerzone i nieopancerzone oraz drut kolczasty otaczający część namiotów. W tym roku organizator zdecydował się też na zorganizowanie cateringu, toteż na terenie naszej części poligonu powstało stoisko oferujące ciepłe jadło z grilla, grochówkę oraz zimne napoje bezalkoholowe. Było to fajny dodatek i zdecydowanie poprawiał morale wracających z kolejnych patroli i zadań graczy. Oczywiście zapewniono też zaplecze sanitarne w postaci toalet typu ToiToi (trzech dla ścisłości) oraz baniaka z wodą do mycia (krążą legendy, jakoby odważniejsi z uczestników pili tą wodę; my nie ryzykowaliśmy). Po oględzinach naszego TOC i okolic wraz z kolegami z grupy rozwiesiliśmy baner WMASG w okolicach przyszłego punktu rejestracji, naszą flagę przed namiotem i udaliśmy się na krótki wypoczynek do kantyny.

Około godziny 12:30 pojawiła się informacja, że w okolicach bramy wjazdowej i budynku „więzienia” odbędą się warsztaty z operatorami jednostek wojskowych dotyczące taktyki, budowy broni palnej i działań w drużynach ogniowych. Nie braliśmy udziału w tych warsztatach, jednak podejrzeliśmy jak przebiegały. Uczestnicy byli wyraźnie zainteresowani słowami prowadzącego, który za pomocą rysunków i różnorakich pomocy dydaktycznych serwował kolejne porcje wiedzy.

Po godzinie 13:00 otwarto namioty z chronometrami i rozpoczęła się rejestracja uczestników gry. Rejestracja przebiegała zupełnie spokojnie, a fakt posiadania wydrukowanych egzemplarzy regulaminu niespecjalnie przyspieszał proces. Repliki były skrzętnie sprawdzane, choć widziałem też od tego pewne odstępstwa. Nie wiem czy wynikały one z dużego zaufania do graczy, czy z rosnącej kolejki. Na szczęście nie ominięto żadnej z większych replik, czy też tych, które powodowały wrażenie potężnych. Po badaniu oznaczono nasze repliki odpowiednimi naklejkami i odesłano do punktu wydawania racji i pakietu uczestnika. Tu także musieliśmy chwilę poczekać. Gdy przyszła nasza kolej, sprawdzono naklejki, zebrano podpisy i wydano pakiety. Niestety byłem świadkiem problemów z tym etapem rejestracji. Jeden z opłaconych graczy nie znalazł się na liście, a załoga gry nie za bardzo wiedziała jak sobie poradzić z tym kłopotem. Powodowało to frustrację graczy w kolejce i domniemanego niezarejestrowanego. Na szczęście po kilku minutach problem został rozwiązany i wszystko wróciło na swoje tory. Podobny kłopot spotkał jednak i nas. Nasza pani fotograf, mimo opłacenia gry, rejestracji na stronie i wszelkich potrzebnych zabiegów... nie znalazła się na liście uczestników. Panowie z punktu rejestracji KZ nie zastanawiając się zbyt długo odesłali nas do punktu rejestracji Republiki Wschodu. Po drodze do wspomnianego punktu byliśmy świadkami dostarczenia na teren gry czołgu oraz kilku eksplozji, których źródło nie było nam znane. Dało się wyczuć klimat zbliżającego się wielkimi krokami konfliktu. W punkcie rejestracji RW także nie było wzmianki o Paulinie, ale bez większych problemów dopisano ją do listy i wydano identyfikator i rację bez pakietu uczestnika (wydawano je tylko graczom).

Po powrocie do naszego obozu (podwieźli nas Honkerem dwaj mili panowie, z którymi później jeszcze się spotykaliśmy) przyszedł czas na oględziny zawartości wszelkich składowych pakietu uczestnika. Racją, którą nam dano było spaghetti (to poprawa względem zeszłego roku) zaś pakiet uczestnika zawierał laminowaną jednostronną mapę, paczkę 300 kulek marki Rockets o wadze 0.25 grama oraz kilka ulotek. Nie dostaliśmy lightsticków znanych z poprzedniej edycji ani kuponów zniżkowych. Organizator mógł się postarać o troszkę lepiej złożony pakiet uczestnika.  Niezbyt miłym zaskoczeniem było odkrycie, że racja, która otrzymała Paulina to... jakaś w połowie otwarta fasolka (na opakowaniu była etykieta mówiąca o zawartości; było tam napisane spaghetti). Ale to nie pakiet decydował o tym jak wypadła gra. Kończąc część poświęconą rejestracji i obozowaniu dodam, że w obu obozach był także sklep oferujący sprzęt militarny (w tym cieszące się gigantycznym powodzeniem koszulki „chłodzące” w niezłej cenie). Obozowiska były umieszczone w dobrych punktach poligonu, a ich organizacja i budowa nie pozostawiała wiele do życzenia.

  DSC05215_1_wm.jpgDSC05231_1_wm.jpgDSC05233_1_wm.jpgDSC05245_1_wm.jpg

DSC05280_1_wm.jpg

Pomiędzy rejestracją graczy, a oficjalnym rozpoczęciem imprezy mieliśmy trochę czasu wolnego (znowu), więc wybraliśmy się zbadać teren. Poligon od początku robił na nas lepsze wrażenie niż pole bitwy pancernej, na którym toczyła się zeszłoroczna edycja. Nie był on przesadnie duży, ale bardzo zróżnicowany. Można by go określić mianem swoistego parku rozrywki dla graczy AS.

Po oględzinach wróciliśmy do obozu i udaliśmy się na oficjalną odprawę. Jak można się było spodziewać, strona KZ wystąpiła w znacznie mniejszym niż adwersarz składzie. Nie wiem dokładnie ilu graczy zasiliło nasze szeregi, ale „na oko” liczba ta nie przekraczała 150. Organizator ustawił wszystkich w dwuszeregu, zaprosił dowódców do siebie, przedstawił ich samemu stojąc na dachu jednego z opancerzonych wehikułów (BRDM), które miały nas wspierać w walce, po czym oddał głos pozostałym członkom załogi. Tak jak w zeszłym roku uczestników, którym upadło morale mieli ratować duchowni związani z wojskiem. Nie mam pojęcia czy spotkanie faktycznie podnosiło na duchu, bowiem nie spotkałem ani jednego gracza, który się poddał w ciągu całej rozgrywki.

Po odprawie z organizatorem czekała nas jeszcze odprawa związana z kwestiami technicznymi, którą prowadzili trzej obserwatorzy, w tym Grey, o których wspomnę jeszcze później. Tym razem przedstawiono nam techniki obezwładniania przeciwnika, przesłuchań i w końcu możliwości jakie daje wezwanie ostrzału artyleryjskiego, czy obserwacji (w rolę obu typów wsparcia wcielili się wspomniani obserwatorzy). Wbrew zarzucanej przez niektórych graczy wtórności odprawy technicznej, była ona bardzo przydatna, co udowodniły pytania zadawane przez niektórych jej uczestników. Czasami lepiej wyjaśnić coś dwa razy, niż później słuchać negatywnych opinii na temat braku instruktażu. Gdy oba spotkania z załogą tegorocznej edycji CA dobiegły końca, nie było chyba gracza, który mógłby zarzucić organizatorom jakieś niejasne kwestie.

Pozostało nam udać się do sztabu w celu ustaleń strategii działań. Tutaj niestety zaskoczył nas brak organizacji, za który niejako sami byliśmy sobie winni, bowiem w tym roku całą władzę oddano w ręce ludu i nie było odgórnie określonego dowódcy całej strony konfliktu. Z jednej strony była to dobra decyzja, bo uniknięto kolejnych skarg dotyczących niekompetencji wspomnianego dowódcy czy jego podejścia do całej gry, jednak mnie osobiście zabrakło osoby, która w sztabie pełniłaby rolę „wodzireja”, swoistego prezentera wydarzeń zawartych pomiędzy linijkami opisów kolejnych zadań. Miałem wrażenie, które niestety tylko nasiliło się z czasem, że gracze nie wiedzą po co w ogóle wykonują swoje zadania, a nawet dowódcy oddziałów składowych armii Koalicji nie wiedzieli jaki jest konkretny cel działań, pomijając jak najdotkliwsze ukąszenie wroga. Uniwersum kreowane przez lata i kolejne edycje gry zasługuję na uwypuklenie, a scenariusz na dobrą prezentację. Wiadomo, że CA to nie milsim i chodzi tu o dużą ilość akcji i strzelania ogólnie, ale drobna moderacja na płaszczyźnie nakręcanie historii w trakcie działań na pewno miałaby pozytywny wpływ. Uczestnicy imprezy kilkakrotnie wspominali, że nie wiedzą jaka jest obecna sytuacja na froncie, a sztab i poszczególni dowódcy byli zajęci swoimi zadaniami, tak więc nikt nie spinał toczącej się historii w całość.

 

DSC05316_1_wm.jpgDSC05337_1_wm.jpgDSC05378_1_wm.jpgDSC05380_1_wm.jpgDSC05405_1_wm.jpg

Wszelkie kwestie związane z omówieniami i opisami działań mieliśmy za sobą około godziny 21:00. Pozostałe do startu rozgrywki godziny wykorzystaliśmy na odpoczynek, po czym ubraliśmy się odpowiednio, załadowaliśmy broń i wyruszyliśmy w pole zabierając ze sobą kilka odpalanych elektrycznie ładunków wybuchowych, które dostarczył organizator. Jako dowodzący jednostek specjalnych miałem wiele kłopotów z zapanowaniem nad swoją częścią sił, jednak gracze okazali się bardzo pozytywnie nastawieni i wejście do strefy działań przebiegło bez większych problemów, choć było wyraźnie widać jaki cel mają zebrani pod moim dowództwem ludzie - wszyscy czekaliśmy na jakiś wybuch, akcję.

 

Scenariusz

Jako, że naszym pierwszym zadaniem była obrona korytarza przejścia pomiędzy punktem znajdującym się mniej więcej w centrum lokacji, a naszym obozem, zdecydowaliśmy się rozstawić wzdłuż prawdopodobnej drogi przemarszu naszych wojsk. Niestety plan wziął w łeb, nasza siła rozpadła się na kilka mniejszych pododdziałów, które jednak całkiem dobrze radziły sobie z zadaniem i jak się okazało usadowiły się mniej więcej odpowiednio. Sam stałem się członkiem 4 osobowego fireteamu. Działając w tak małej grupie zdecydowaliśmy się połączyć z pozostałymi specjalsami, lecz gdy próbowaliśmy nawiązać kontakt zaskoczył nas szybko zbliżający się w naszą stronę pojazd. Ukryliśmy się na skraju drogi, po której się poruszał i oczekiwaliśmy dalszego rozwoju wydarzeń gdy nagle - o zgrozo - Honker zatrzymał się około metra od naszej pozycji! W ciszy oczekiwaliśmy dalszych wydarzeń; z pojazdu wysypało się kilku wrogich operatorów, którzy praktycznie stąpali po nas zabezpieczając teren „lądowania”... po czym zgłaszając brak obecności wroga odeszli w tylko im znanym kierunku. Oczywiście wykorzystaliśmy okazję i ostrzelaliśmy gapowaty opfor, jednak skutek był mierny i sami wróciliśmy do obozu z migającymi lampkami rowerowymi. Nie mogliśmy się oprzeć wrażeniu, że nasze pociski „magicznie” omijały wroga. Nie chciałbym jednak mówić o terminatorce, bo w nocnych rozgrywkach często nie widać trafień, a gdy trafiony zostaje element oporządzenia często są one słabo odczuwalne.

W trakcie naszego odradzania się, pozostała część naszych sił nadal broniła punktów, a kilku specjalsów infiltrowało (skutecznie, jak się później okazało) wrogi obóz. Po wpisaniu się na listę KIA i odczekaniu 30 minut wyruszyliśmy z kolejną misją. Tym razem mieliśmy ustanowić wysunięty posterunek obserwacyjno nasłuchowy i utrzymać go przez 3 godziny, bo tyle trwały poszczególne fazy, na które dzieliła się gra. Początkowo na miejsce działań jechaliśmy pojazdem, jednak szybko natrafiliśmy na opór i pojazd musiał się wycofać zostawiając nas około 500 metrów od celu. Udało nam się przedrzeć przez ściany ognia dzięki osłonie zapewnianej nam przez pozostałą część plutonu jednak nasz spokojny marsz (już w trzyosobowym składzie - wymiana ognia zatrzymała większą część naszych ludzi) nie trwał długo.

Kilkadziesiąt metrów przed nami zauważyliśmy kilka poruszających się świateł, które okazały się dosyć szybko blisko trzydziestoosobowym oddziałem sił RW. Nie było innego wyjścia, jak tylko ukryć się w pobliskich gęstwinach oczekując aż wróg przejdzie. Ten jednak zdecydował się udać dokładnie w to samo miejsce co my (przynajmniej częścią swoich sił) i tak zostaliśmy unieruchomieni. Ponieważ straciłem kontakt wzrokowy z pozostała dwójką operatorów, a znalazłem się w doskonałej pozycji do ataku na trójkę zupełnie rozluźnionych, robiących sobie zdjęcia przeciwników, zdecydowałem że wykorzystam okazję i podrzucę wrogom granat. Niestety, ruch w moim bezpośrednim sąsiedztwie nie dał mi wyboru i zamiast granatu przeciwników dosięgną ogień ciągły. Nim zdążyłem zmienić magazynek i mnie dopadły kulki.

Wracając do bazy dowiedziałem się, że wysłałem na respawn czterech adwersarzy, więc mój dzień rozpoczął się dobrze. Po pewnym czasie spędzonym w obozie, wraz z kolejną grupą z mojego oddziału udaliśmy się po naszego ocalałego, trzymającego punkt obserwacyjny (w pojedynkę utrzymywał pozycję stale patrolowana przez wroga). Był we wspomnianym punkcie przez ponad dwie i pół godziny stale raportując. Niestety brak „głowy” strony znowu dał się we znaki, bowiem nikt nie odbierał jego raportów - my działając w polu nie mogliśmy tego zrobić (na terenie poligonu były duże kłopoty z łącznością radiową), a gracze siedzący w sztabie... cóż, nie wiedzieli, że to w ogóle ważne.

Nie zdążyliśmy dotrzeć do naszego człowieka, bowiem ubiegły nas trzy wrogie pojazdy. Spotkaliśmy się więc w połowie drogi i wiedząc o sytuacji postanowiliśmy, zostawiając część plutonu specjalnego w odwodzie (oczywiście walki trwały cały czas), udać się do punktu z numerem sześć by unicestwić działo Republiki. Początkowo operacja przebiegała podręcznikowo, w małej grupie działało się nam znacznie lepiej, jednak gdy po wyeliminowaniu piątki graczy opozycji wysłano w nasza stronę uzbrojony pojazd szala zwycięstwa zaczęła się niebezpiecznie przechylać w drugą stronę. Na szczęście mieliśmy asa w rękawie - wsparcie artyleryjskie. Po jego wezwaniu na wskazany obszar, pojawiał się obserwator, ustawił się i oznajmił, że za pięć sekund rozpocznie się ostrzał. Po tym czasie, każdy wróg znajdujący się w promieniu kilkunastu metrów od obserwatora był uznawany za martwego. Włączając pojazdy. Bardzo fajny pomysł urozmaicający zabawę. Sprawdził się. Niestety nie można tego powiedzieć o wzywaniu „samolotu szpiegowskiego”, którego działanie było podobne, jednak w tym wypadku obserwator stawał w danym punkcie i przez jakiś, określony czas, nadawał wzywającej jednostce raporty o wszystkim co w danym momencie widzi. Szkoda, że organizator nie pomyślał o zaopatrzeniu obserwatorów w noktowizory, bo co to za zwiad lotniczy, który opiera się tylko na nieuzbrojonym oku w trakcie działań nocnych.

Wracając do naszych zmagań; udało się nam wyeliminować wrogi pojazd i kilku graczy, jednak na ich miejscu szybko pojawili się kolejni wraz z kolejnym uzbrojonym Honkerem, który tym razem wyciął nas bezlitośnie. Niestety nie udało się wykonać tego zadania. Naszym kolejnym celem była obserwacja punktu, w którym wróg miał rozstawić moździerze, a następnie wyeliminowanie go wraz ze sprzętem za pomocą artylerii. Niestety pojawiły się pewne zgrzyty, bowiem przeciwnik wcale się nie pojawił, a my przez około 3 godziny leżeliśmy oczekując bez sensu. Gdy dołączył do nas obserwator wezwano także dwóch ludzi przebranych za arabów, na których mieliśmy naprowadzić ostrzał, niejako zastępując nimi nieobecną opozycję. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnie złego gdyby nie fakt, że nagle postawiono przed nami wymóg wytypowania jednego przeszkolonego w prowadzeniu ognia artyleryjskiego człowieka, który owy ostrzał miał nakierować... mówiąc po angielsku! Pewnie sprawdziło by się to świetnie w wirze walk i pod ostrzałem (budowało by klimat), jednak stojąc na gołym polu nie dawało satysfakcji, a wręcz frustrowało. Wcześniej nikt nie wymagał od nas przeszkolonego oficera, czy tego typu procedur. Takie udziwniena są OK, ale należy być konsekwentnym.

Wywiązała się dyskusja z obserwatorem i samym organizatorem. Zarzucono nam zły sposób realizacji zadań i przekazano, że przeciwnik nie pojawił się, bo zdecydował się odpocząć mając i tak znaczna przewagę punktową. Humoru nie poprawiło nam wykonanie kolejnego zadania, które to polegało na wysadzeniu w powietrze prototypu czołgu. Pewnie emocje byłyby większe, gdyby prototyp był w jakikolwiek sposób broniony. Niestety, wróg nadal odpoczywał i nie palił się do ataku na pozycję oddaloną o 70 metrów od naszego obozu. Był to problem organizacyjny, bowiem zabrakło tu osoby, która wybrała by się do bazy Republiki i zmotywowała jej siły do działań.

Tak jak wspominałem już kilkakrotnie i tak jak nam powtarzano - CA to nie milsim. Tu chodzi o akcję, a zaserwowano nam prawie 6 godzinny odpoczynek. W zeszłym roku wiele osób skarżyło się na monotonne zadania i sporadyczne kontakty ogniowe. Zostało to poprawione, jednak nie dało się jak widać uniknąć pewnych naleciałości poprzednich edycji. Na szczęście specjalni sami zadbali o rozrywkę i wsiadając do trzech podstawionych pojazdów wybrali się na terytorium wroga. Nasze eskapady nie trwały jednak długo, bowiem trafiliśmy na silny opór, który mieliśmy szansę zdławić, gdyby nie nagły rumor związany z wejściem części naszej grupy na teren rzekomego pola minowego. Nasi ludzie zdziwieni jak diabli, przywdziali kamizelki odblaskowe i udali się do obozu. Tam jednak okazało się, że twórca gry nie zakładał budowy pola minowego i... zostaliśmy wprowadzeni w błąd.

Szczęśliwie następne zadanie polegające na unieszkodliwieniu czołgu (tym razem prawdziwego) poprawiło nam zepsute humory. Bestia przetaczała się po terenie w eskorcie kilku mniejszych pojazdów wzburzając tumany kurzu. CA to nie milsim, jak już kilkakrotnie wspominałem, ale sprzęt ciężki, którym dysponował w tym roku organizator i gracze zawstydziłby nie jedną grę z urealnieniem (buggy grupy Blackwaters oraz ogromny Star transportowy robiły wrażenie niemniejsze niż T-55).

Nie wiem czy udało się nam unieszkodliwić czołg, bowiem zostałem postrzelony i wróciłem do bazy. Wiem jednak, że odpalano miny i kilka pojazdów wroga poszło z dymem, a właściwie pojechało z kamizelką odblaskową do swojej bazy. Miny były genialne. Odpalane za pomocą baterii 9V, na długim przewodzie. Pomysłów na zasadzki nie brakowało, a ładunki eksplodowały często i głośno. O to chodziło. Szkoda tylko, że niedługo po pierwszej nocy działań organizator zakazał używania pirotechniki. Jak się później okazało, tylko nasza strona konfliktu ten zakaz respektowała, bowiem RW nie było dokładnie poinformowane. Sprawa została wyjaśniona, jednak straciliśmy trochę pola w walkach z uzbrojonym w granaty wrogiem. Wielu graczy buntowało się przeciw temu przepisowi i nie dziwi to wcale, bowiem niektórzy na zakup atestowanej pirotechniki wydali setki złotych. Na szczęście zakaz zniesiono na chwilę przed ostatnim szturmem całej naszej siły, który nastąpił około godziny 22:00 po wielu godzinach walk o pomniejsze części terenu, zasadzek i epickich sytuacji rodem z filmów akcji.

Ostatnia batalia była potężna, acz wyraźnie moderowana co delikatnie wyciągało z niej klimat i jakiekolwiek aspekty taktycznych operacji szturmowych. Cały teren, który spowijał już mrok, pokrył dym wydobywający się z licznych ekranów i granatów. Migały stroboskopy, skutecznie utrudniając identyfikację przemykających w mroku sylwetek i wreszcie wybuchały granaty, rozpryskując wokoło setki kulek i ziaren grochu. Walka była dosyć zacięta, jednak tylko przez pierwsze 10 minut. Później siły Koalicji zostały wycięte w pień ogromna siła ognia przeważającego liczebnie przeciwnika wspieranego przez pojazdy. W czasie ostatniej bitwy część specjalsów realizowała ostatnie zadanie w innej części obszaru operacji polegające na ochronie uszkodzonych pojazdów pancernych. Niestety i ta część naszych sił została zmieciona przez ogień z karabinów montowanych na Honkerach Republiki.

Po wszystkim udaliśmy się (pokonani, ale dostatecznie zadowoleni) do obozu. Nie wspomniałem za wiele o zadaniu dotyczącym rozbitego śmigła. Nie da się bowiem wiele mówić o czymś, co nie miało miejsca, a zadanie to umknęło nam w wirze walk i pewnych przeskoków scenariusza. Może to i dobrze, bo nie wyobrażam sobie „udawania” kraksy śmigłowca w trakcie pieszych przepraw przez tereny poligonu szczególnie, że tyle się działo dookoła.

 

DSC05421_1_wm.jpg DSC05438_1_wm.jpg DSC05469_1_wm.jpg DSC05521_1_wm.jpg DSC05528_1_wm.jpg

Zakończenie gry

Gra zakończyła się tradycyjnie apelem. Apel miał miejsce na terenie rzutni granatów i towarzyszyły mu odpalenia pirotechniki oraz ogniska. Przed wspomnianym podsumowaniem miało ponoć miejsce jakieś wydarzenie związane z paleniem wioski mieszczącej się w centrum terenu. Niestety nie brałem w nim udziału, więc nie wiem jak wyglądało. W trakcie kończącej przemowy wręczono nagrody dowódcom wszystkich oddziałów składowych obu stron, ogłoszono zwycięstwo Republiki Wschodu i - co ciekawe - zwrócono się do graczy prosząc o więcej uczciwości na kolejnych grach z serii. Ta dosyć odważna prośba i oskarżenie ze strony organizatora były jednak uzasadnione. Wszak nie można upilnować wszystkich, a przypadki „nieśmiertelnych” graczy skutecznie psuły zabawę wszystkim pozostałym. Jako, że jesteśmy przy konkluzjach, nadmienię, że moim zdaniem historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej (mowa tu o „niespodziewanym” zwycięstwie Republiki Wschodu) gdyby wyrównano siły obu stron konfliktu. Nie trzeba być strategiem z wieloma medalami, by wiedzieć, że najeżdżając ufortyfikowane pozycje wroga wspieranego przez sprzęt ciężki wypada mieć przewagę liczebną, lub chociaż siły równoważące. Sama instytucja obserwatorów pełniących rolę artylerii i zwiadu nie była wystarczającą siłą, by zapewnić KZ przewagę nad lepiej uzbrojonym przeciwnikiem. 

 

DSC05607_1_wm.jpgDSC05630_1_wm.jpgDSC05647_1_wm.jpgDSC05657_1_wm.jpgDSC05663_1_wm.jpgNa zakończenie

Tegoroczna edycja Combat Alert przyniosła kilka zmian. Na plus należy policzyć genialny teren z wieloma fajnymi, charakterystycznymi punktami oraz instytucje obserwatorów, którzy faktycznie przeciwdziałali, gdy miało dojść do sporów, przynajmniej tam, gdzie aktualnie byli. Trafiony był też pomysł z całym wsparciem artyleryjskim i „oczami na niebie”. Niestety pewnych rzeczy nie poprawiono. Po raz kolejny wyraźnie dało się odczuć przewagę technologiczną (że tak nazwę całą „flotę” uzbrojonych pojazdów wroga naprzeciwko naszej jednej sztuki) po jednej ze stron. Wiem, że ta gra ma taką charakterystykę, jednak mam przeczucie, że w końcu nawet najbardziej wytrwali operatorzy Koalicji znużą się atakami na o wiele liczniejszego i lepiej wyposażonego wroga. Może by tak zmienić rozkład sił?

Wspomniałem o obserwatorach i ich przydatności. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby było ich więcej. Czas oczekiwania na artylerię bywał momentami zbyt długi, a niektóre konflikty między graczami rozwiązywały się same (niekoniecznie w pozytywny sposób), bo obserwator po prostu nie pojawiał się odpowiednio szybko. Na poprawę jakości imprezy miałby wpływ mocniejszy związek zadań ze scenariuszem i wyjaśnienie ich celu. Samo wysadzanie czołgu było fajne, ale wysadzanie czołgu, które wytworzy zamieszanie i pozwoli naszym siłom przedrzeć się za linię wroga w celu założenia wysuniętego posterunku brzmi lepiej.

W zupełnie nieskoordynowany sposób wprowadzano także czasowy zakaz używania pirotechniki - rozumiem zagrożenie pożarowe i pospiech, ale takie rzeczy ogłasza się odpowiednio dokładnie, a nie na szybko i tylko części uczestników zabawy. Część graczy o zakazie dowiadywała się poprzez głuchy telefon, a kary związane z jego nieprzestrzeganiem były egzekwowane zupełnie normalnie.

Słowem zakończenia: impreza skutecznie mnie zrelaksowała i pozwoliła przeżyć wiele fajnych akcji oraz oderwać się na chwilę od simów, które stanowią 90% mojej drogi bojowej w świecie air softu. Nie mogę jednak powiedzieć, że był to najlepszy scenariusz tego roku, szczególnie w tej cenie (gwoli wyjaśnienia, nie płaciłem pełnej kwoty za bilet, ale takich graczy jak ja było tylko kilku). Jeśli więc zastanawiacie się czy wybrać się na Combat Alert za rok i macie trochę gotówki na podobny wyjazd, to mogę polecić wam tę grę, szczególnie jeśli scenariusz nie jest dla was najważniejszy, a simy omijacie ze względu na rygorystyczne zasady rozgrywek i ciągle spiętych dowódców. Jeśli jednak kwota w okolicy 200 zł za bilet może stanowić kłopot, a gigantyczna strzelanka bez wyraźnie nakreślonej historii was nie przekonuje, zastanówcie się dwa razy. Jest lepiej, ale nadal potrzeba kilku zmian.

 

DSC05540_1_wm.jpgDSC05547_1_wm.jpgDSC05557_1_wm.jpgDSC05585_1_wm.jpgDSC05597_1_wm.jpg

Chciałbym jeszcze podziękować wszystkim graczom Koalicji Zachód za wspólna zabawę, w szczególności Zwierzakowi i pozostałym specjalsom: nasze operacje były tak czarne, że ciasteczka Oreo wyglądają przy nich na czysto waniliowe ;) Dziękuję także przeciwnikom. Wasza liczebność i determinacja przysporzyły nam sporo kłopotów, jednak równie wiele zabawy. Organizatorzy także odwalili wiele roboty by gra wyglądała tak, jak wyglądała i myślę, że mimo pewnych wpadek im także należą się podziękowania.    


 

Ocena wszystkich (5.21, głosów: 14)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
Kakord 11.06.2014, h. 12:01 Kakord
Dzięki za obszerną recenzje i dużo trafnych obserwacji. To był mój trzeci CA po stronie RW i również mam bardzo pozytywne wrażenia. Ponieważ byłem dość mocno zaangażowany w przygotowania po naszej stronie, chciałbym poruszyć kwestie dysproporcji sił. Jest ona pochodną historyczno-scenariuszowych zaszłości. Jednak to nie znaczy, że było łatwo. Zwycięstwo RW to wiele godzin planowania i przygotowań - po naszej stronie obejmowały m.in weekendowe ćwiczenia sztabowe w terenie, gdzie musieliśmy przepracować wiele kwestii i problemów. KZ pokazała już na samym początku gry jak niebezpiecznym przeciwnikiem jest (wybicie dużej części naszych sił) i wielokrotnie w takcie gry mieliśmy sporo problemów (np. ewakuacja atakowanego sztabu). Wasza zasadzka na samochód Szwedów ( bardzo dobre filmiki do obejrzenia na YT), pokazywała, że pojazdy to nie wszystko - w 10 sekund zniszczyliście wóz, ponad 10 osób załogi/desantu oraz zablokowaliście drogę (widziałem całość z pokładu tego pojazdu). Po tym jak tegoroczna formuła potwierdziła swoja atrakcyjność, jest czas, aby usiąść i porozmawiać o przemodelowania układu sił, aby CA było jeszcze lepsze i ciekawsze.
skipper 11.06.2014, h. 15:44 skipper
Była to moją piąta edycja Combata i ja tą osobiście uważam za najlepszą. Do minusów co mi się w oczy rzuciło to kosmiczne a czasem kuriozalne wyniki na chronometrach oraz "ślepota" jednego z organizatorów który stojąc 2 metry od auta zaprzeczył trafienia z markera, no ale nie myli się ten kto nic nie robi. Poligon w Zegrzu jak najbardziej na plus choć moim zdaniem do Chrcynna mu daleko (osobista obiekcja) Co do uzbrojenia stron konfliktu nie ma co rozpisywać się na ten temat gdyż pojazdy które brały udział po stronie RW należały do graczy którzy nimi przyjechali a podejrzewam że org nie byłby w stanie zabronić owego przyjazdu podcinając imprezie skrzydła. Wojska KZ wielokrotnie potwierdzały swoją siłę. Wiele potyczek wymęczyło nie jednego "wojaka".

Moja przygoda z CA się nie skończyła i na pewno w przyszłym roku też sie na nią z ekipą wybiorę
luis 11.06.2014, h. 17:34 luis
Będę Smerfem Marudą i:1. Teren uważam za zbyt mały, widziałem że dochodziło do incydentów "kładzenia ognia" za płot gdzie przebiegała ruchliwa droga i ścieżka rowerowa, obecny przy tej sytuacji moderator nie zareagował twierdząc "że się przecież nic nie stało"(!). Potencjał tego terenu jest niski, mały teren, kilkanaście dróg, ukształtowanie terenu i szata roślinna nie dają możliwości dla działań SF i Partyzantów. Pod tym względem Chrcynno bije go na głowę. Teren całej gry w Zegrzu można było przejść w 2 godziny.2. Brak parkingu dla graczy po stronie RW, pojazdy parkowane na drodze przy płocie i tu także wystąpił incydent z przypadkowym ostrzelaniem ich (!). Poza tym ów niby parking znajdował się na drodze dojazdowej do domków letniskowych, co nie wzbudzało ochoczych komentarzy wśród przyjeżdżających letników, którzy mieli kłopot z dostaniem się do nich/ zaparkowaniem własnych pojazdów.3. Skandalicznie mała ilość toalet RW.4. Brak wyznaczonego w obozie RW miejsca/strzelnicy, gdzie można bezpiecznie wyregulować hu, więc część graczy "waliła, gdzie popadło" co również jest przesłanką do nieszczęśliwego wypadku.5. PAKIET UCZESTNIKA?! WTF. Wśród racji żywnościowych spaghetti, wg mnie to najgorszy syf, bez walorów smakowych, o konsystencji psich wydalin. Na resztę jego zawartości spuszczę kurtynę milczenia...6. SKANDALEM jest niepoinformowanie (w odpowiednim czasie) graczy o zakazie używania piro !!! Nie oczekuję cudów, ale za taką samą cenę można nabyć bilet na imprezę Border War, gdzie organizator potrafi zadbać o stosowną ilość toalet, opróżnianych codziennie, tam również można zaparkować bezpiecznie auto... Nie mam pretensji do liniowego scenariusza, podzielenia gry na fazy, tak jak wspomniano powyżej CA to nie milsim, przy tej ilości przypadkowych (niezgranych) uczestników jest to wg mnie najrozsądniejsze rozwiązanie. Niestety odbieram to co się dzieje na kolejnych edycjach CA, że organizatorzy robią tanim kosztem, aby więcej się nachapać, a nie zadbać o minimalny komfort gracza... To co ratuje (jeszcze) tą imprezę to zaangażowanie graczy (obu stron), którzy chcą się spotkać, powymieniać kompozytem i zmierzyć zarówno z oponentami, jak i swoimi słabościami. Tutaj gorące podziękowania dla strony przeciwnej (KZ), oraz pobratymców (RW). Duch walki na pięć, organizacja logistyki - na słabe trzy, zapewnienie smaczków (płonąca wioska, komplety o broni, sprzęt ciężki tj. haubice, t 55 etc.) - cztery z plusem.
" Nie oczekuję cudów, ale za taką samą cenę można nabyć bilet na imprezę Border War, gdzie organizator potrafi zadbać o stosowną ilość toalet, opróżnianych codziennie"- Tyś widział kible na BW...... :D
Hatch 13.06.2014, h. 16:07 Hatch
Ayyon 11.06.2014, h. 17:41 Ayyon
luis dobrze, ze w ogóle przezyłes te 24h survivalu w takich skandalicznych/ekstremalnych warunkach. ja rozumiem że powinien być szampan i kawior, ale daj troche luzu, jesiotry w tym roku słabo dają ikre.
Nie byłem na CA więc może nie powinienem oceniać, ale za 200 czy 300zł oczekiwałbym minimum, które potrafią zapewnić ludzie organizujący DARMOWE strzelanki. Ja rozumiem, że można narzekać na niesmaczne racje żywnościowe, ale kurka wodna do miejsca chronowania czy ustawiania replik wystarczy troche taśmy (takiej jak używają drogowcy) - otacza się fragment terenu i nikt, kto mam mózg nie wlezie. Podobnie można odgrodzić fragment terenu na którym strzelanie może uszkodzić osoby trzecie (czy ich samochody). Chyba lepiej żeby teren był mniejsze o 50 metrów na szerokość niż żeby ktoś postronny stracił oko lub miał dziurę w karoserii (ciekawe, kto by za to odpowiedział bo pewnie nagle wszyscy strzelający zapadliby się pod ziemie).
Sprawdziłem, taśma kosztuje 40zł za 250 metrów. Jedna taśma starczyłaby na odgrodzenie miejsca testów replik (potem można zdjąć). I już jest lepiej.
MarekMac 11.06.2014, h. 17:57 MarekMac
Kolego Ayyon, nie oczekuję szampana i kawioru, zapewnienie parkingu, czy właściwych warunków sanitarnych za taką cenę biletu należy się jak psu buda. Pod tym względem organizacja kulała! Czesi jakoś potrafią, a u nas na imprezie mającej miano największej w kraju?! Wychodzimy blado, a wręcz żenująco słabo!
luis 11.06.2014, h. 18:06 luis
Ja rozumiem, ale po twoim poscie mozna wyczytac ze ludzie najedli się spagetti, srali pod siebie i walili po oczach bo nie było taśmy, a przeciez tak nie było, powiem tak dla mnie racja to duzy plus, cos cieplego zawsze dobrze zjesc, do tego baton proteinowy w krzakach pomagał. Moim zdaniem racja to raczej ciekawostka niz prawdziwe jedzenie..
Nie wiem jak w RW, u nas teren obozu byl odgrodzony tasma, moze nawet i tą za 40 zl za 250m. Punkt chrono wygladal jak powinien, jak czekalem na chrono to jakis wiekszych kwasów nie było. Może ze im troche kulek zabrakło, jak kmy przynieslismy, bo trzeba bylo z 20-30 dac zeby zassał mechanizm.
Nie twierdzę że było idealnie, ale używanie słowa skandal to troche nadużycie.
Parking pewnie można było zrobić, tylko pewnie zmniejszyło by to pole walki, podejrzewam ze wojskowi planując w przyszłości poligony będą rezerwować miejsce na parking oraz jak kryzys pozwoli to Macdolca.
Pole miało być mniejsze zeby było więcej akcji, co miało uratować CA, bo podejrzewam jakby wyszło jak w zeszłym roku, impreza prawdopodobnie by upadła. W tym roku impreza zdecydowanie wyszła i czekam do następnego roku.
Ayyon 11.06.2014, h. 18:47 Ayyon
Gator 11.06.2014, h. 19:32 Gator
Ja brałem udział w walkach po stronie RW jako jeden z oddziałów QRF, było fajnie i tu się zaczyna zgrzyt jako oddziałowi QRF nie przypisano żadnego pojazdu i wszędzie musieliśmy zapierdalać z buta i później słuchać że nie zdążyliśmy na czas
My po stronie KZ mieliśmy trzy Honkery na całą stronę, więc większość ludzi musiała 'zapierdalać z buta' ;)
Touareg_ 11.06.2014, h. 19:56 Touareg_
luis 11.06.2014, h. 20:08 luis
Kolego Ayyon, jak sądzę byłeś po str. przeciwnej, więc jak pamiętam Wasze auta były zaparkowanie na terenie poligonu, z tego co pamiętam. Nasze nie, stały radośnie wzdłuż płotu, wkurzając lokalsów, albo obrywały kulkami po karoserii, jeśli Tobie się podoba jak ktoś wali do auta stanowiącego Twoją własność to gratuluję !!! Ponadto jeśli dokładnie przeczytałeś mój post to jasno z niego wynika, że teren w Zegrzu jest za mały i do tego za słabo zabezpieczony logistycznie. Jako SKANDAL opisałem brak powiadomienia o zakazie używania piro! Teren na którym odbywała się zabawa należy do MON. Każdy komendant poligonu otrzymuje stosowne komunikaty o zagrożeniu pożarowym i wprowadzonym zakazie używania środków pola walki etc. Jeśli więc taki zakaz był, oznaczał że wilgotność ściółki spadła poniżej 10%, więc ewentualny pożar jest b. prawdopodobny i może się b. szybko rozprzestrzenić!!! Więc gdzie do jasnej cholery był org i stosowny komunikat?! To jest narażanie uczestników na niebezpieczeństwo !!! Za 250 złotych organizator powinien bardziej się przyłożyć, bo jak widać słabo mu to idzie. Począwszy od niezapewnienia stosownych miejsc parkingowych, poprzez nieadekwatną ilość toalet, poprzez niewłaściwe wyznaczenie terenu rozgrywek (czytaj sytuacja z pkt nr 2 który znajdował się w miejscu w pobliżu ogrodzenia poligonu, oraz incydent z ostrzelaniem pojazdów). Jaśniej już Ci nie jestem wyłożyć moich racji. Tobie się taka organizacja i cena podoba, mnie nie z powodów, które przytoczyłem powyżej.
Nie zdążyłem z edycją, tak skandalem jest również taka ilość toalet, na taką liczbę użytkowników! Byłem na niejednej imprezie i z przykrością stwierdzam, że to co zaoferował w powyższej sprawie organizator jest bliskie zeru!
luis 11.06.2014, h. 20:32 luis
Panie Luis, wprowadza pan dodatkowy zamęt. Nie było zagrożenia pożarowego, ale po nocnych działaniach okazało się, że doszło do bardzo wielu podpaleń ściółki i puściłem wici, że wprowadzamy zakaz piro. Niestety jak się okazało, gdzieś ta informacja utknęła przy przekazywaniu pomiędzy Obserwatorami i strona RW nie dostała tego info (z naszej winy), a ja nie upewniłem się, że informacja dotarła i została przekazana. Być może niesprzyjająca była pora, czyli wczesny ranek i ludzie, w tym Obserwatorzy, byli zmęczeni i śnięci.
Za to osobiście mogę przeprosić.
Później ten zakaz został odwołany przez głównego orga czyli Marcina Korowaja, ponieważ uznał, że jesteśmy na poligonie, a ludzie po to przywieźli piro, aby się nim bawić.

Co do toalet - nie zajmuję stanowiska. Ja się po prostu wstrzymałem, ale na terenie byłem tylko ok 36 h. Też uważam, że Toi Toie powinny być w dużej ilości, aby na cały zlot starczyły. To jednak nie była moja strefa odpowiedzialności.
Grey 12.06.2014, h. 09:41 Grey
Garnek 11.06.2014, h. 20:45 Garnek
Niesamowite jest to ,że ludzie znowu dali się nabrać :).Za taką kasę to tam powinna pirotechnika naparzać przez 24h,parę razy powinien być użyty helikopter i z 5 czołgów.Czy ktoś dostał paragon albo fakturę za bilet?
Jachuza 11.06.2014, h. 22:04 Jachuza
Po tym co czytam w komentarzach to KZ miał raj. :)

Samochody wszystkie się zmieściły w rejonach gdzie nikt nie walczył. Kible śmierdziały tak dobrze, że dzięki nim nie czułem, że sam śmierdzę ^^

Catering był BARDZO dobrze wyposażony. Lodowate napoje stawiały na nogi. Organizatorzy mają dużo do roboty w przygotowaniach za rok, ale pewne jest to, że ja też tam będę ^^
Tofikos 11.06.2014, h. 22:12 Tofikos
Artykuł super - podzielam odczucia - było na prawdę spoko, chociaż jeszcze parę zmian by się przydało. Teren ok (chociaż za Chrcynnem mam wielki sentyment), organizacja ok, dowodzenie też nie najgorzej (tu duuuuuża poprawa względem roku zeszłego). Przydałoby się trochę więcej bojowych (a nie tylko transportowych) pojazdów dla KZ i może troszkę ogólnie większej siły dla tej strony, bo nawet nasz duch walki nie dawał rady tak potężnej przewadze.


Na koniec mała wredna uwaga ode mnie dla niektórych uczestników odnośnie tych chwil kiedy pirotechnika była dozwolona:)
Porzucajcie trochę granatami dla treningu - odłamkowe były zbyt celne i trafiały niekiedy tam, gdzie nie powinny, a flary i strobo latały gdzie popadnie, szczególnie w suchą trawę i sterty gałęzi :)
Impus 11.06.2014, h. 23:46 Impus
Był to mój pierwszy combat, bawiłem się całkiem dobrze aczkolwiek spodziewałem się nieco więcej po tej imprezie. Teren według mnie był w porządku, aczkolwiek nie mam porównania do poprzedniej edycji. Bardzo dał się we znaki problem poruszony w tym artykule - często nie było wiadomo co i w jakim celu właściwie mamy w danej chwili zrobić. Mi jako zwykłemu szaremu uczestnikowi najbardziej we znaki wdali się właśnie inni uczestnicy. Terminatorka była ogromna, trzeba to powiedzieć wprost - nie bez powodu zresztą wspomniał o tym sam organizator. Może miałem po prostu pecha, ale na prawdę bardzo często miałem podczas wymiany ognia do czynienia z ludźmi, którzy chyba mają pokój wytapetowany plakatami ze Schwarzeneggerem i jest to dla nich wzór do naśladowania. Nie bez podstawy powstał slogan wymyślony dla kolegów ze wschodu "Ała! Nie dostałem". Moim zdaniem może to być po części spowodowane czasem respawnu, który wraz z powrotem do bazy i z powrotem na pole walki potrafił zając masę czasu. Mocno też dała się we znaki dysproporcja sił, zwłaszcza pojazdów, które siały ogromne spustoszenie w szeregach. W przyszłym roku pewnie zjawię się na combatalert z nadzieją, że zarówno organizatorzy jak i uczestnicy wezmą sobie do siebie to, co można przeczytać w recenzjach i komentarzach,
Pojazdy po stronie RW nalezaly do uczestnikow. Wiec patrzac po ilosci jakie kz mialo pojazdow mozna stwierdzic ze mieli raj bo wszystko z paliwem mieliscie od organizatora zaplacone z puli za bilety. U nas RW musialo radzic sobie samo. A jezeli chcesz miec w oddziale duzo auyo to jest to tyllo warunek nowych ludzi z pojazdami lub zapisanie sie do RW na nastepny rok
skipper 12.06.2014, h. 04:09 skipper
Rozumiem, że pojazdy należały do uczestników, ale z tego co wiem to wiadomo już przed zlotem jak wygląda sprawa z rozkładem cięższego sprzętu i można by coś w tej kwestii podziałać, dorzucić więcej transporterów lub chociaż markerów, żeby dać większe możliwości oddziałom piechoty w starciu z pojazdami.
Impus 12.06.2014, h. 13:45 Impus
blackblut 12.06.2014, h. 08:17 blackblut
Co do tego piro cała sprawa wyglądała tak. Pierwsza akcja start gry mieliśmy bronić terenu, były piękne okopy, itp. Ew zaczęło atakować przez pewien czas wszystko było ok, lecz w pewnym momencie wybuchł pożar, myślicie że ktoś z RW kto go rzucił pokwapil się by to zgasić?! Nie ja z kumplem byliśmy 10razy dalej niż oni po biegliśmy to gasić drą się pożar stop gra... Po drodze zrobiliśmy parę serii, zgasilismy i wróciliśmy, wszyscy z KZ krzyczeli by nie walić piro ale nikogo to nie interesowało, był jeszcze jeden pożar sytuacja taka sama jak powyżej... Przy trzecim było tak nie bezpiecznie ktoś rzucił strobo w stertę patyków i suchej trawy, a strobo nie da się zgasić... na szczęście moderatorowi udało się wykopać strobo z tej sterty, gdyby nie to cała zabawa skończyła by się w tym momencie. Sam moderator zaczął się wydzierac że zakaz piro co dopiero po pewnym czasie odniosło skutek... Całe KZ przez całą grę to respektowało a RW Nwm nie zostało po informowane? Tak przynajmniej mówili. Przy ostatniej akcji już w trakcie gry okazało się iż organizator Pan Korowaj zgodził się na piro mówiąc iż cała odpowiedzialność bierze na siebie co było śmieszne...
200m od obozów KZ były ogromne sterty chrustu a sam byłem świadkiem jak 2 metry od jednej sterty walnął dymny... Nie wiem czy ludzie wogóle nie myślą czy co bo no trochę zdrowego rozsądku, zakaz samoróbek... Gdy odbyliśmy więzienie znaleźliśmy ich chyba z 3, tak samo rzucenie granatu samoróbki gościowi pod nogi(obowiązywał zakaz piro) moderator zareagował i kazał wszystkim udać się na wydłużonego respa, co trochę zepsuło zabawę bo nie było czego atakować :(

Pisane z telefonu Sony Z1
micky119 12.06.2014, h. 08:44 micky119
Ja byłem na wszystkich CA do tej pory, po jednej jak i po drugiej stronie. Obiektywnie tego roczny Ca był udany jeżeli chodzi o scenariusz, teren również był zróżnicowany i dodam że w ankiecie to my uczestnicy go wybraliśmy, klimat był super ale to stworzyli go uczestnicy. Co do podziału sił i pojazdów to nie będę się wypowiadał ponieważ o tym decydował organizator. Co to organizacji, o niebo lepiej przebiegła rejestracja i chronowanie replik tutaj duży plus. Sklep militarny, ceny przyzwoite i panowie chętni to pomocy. Grill z napojami rewelacja, z tym że następnym razem nakreślił bym jakie będą ceny bo część uczestników brała swój prowiant bo myślała że będzie zdzierstwo, a tu miłe zaskoczenie. Racje żywnościowe tu co roku jest coraz skromniej lecz pamiętajmy od pierwszej edycji do dzisiejszej cena bilety wzrosła o jakieś 50 zł a inflacja i ceny poszczególnych rzecz znacznie więcej, więc jakiś cięcia muszą być. Największy minus imprezy to za mało TOITOI w niedziele była tam masakra. Również jak napisał Luis brakowało wydzielonego terenu to przetestowania repliki. Co to ostrzału prywatnych pojazdów, osobiście tego uświadczyłem po umyciu pojazdu w domu mam trzy ślady po kulkach. Ale resumując uważam tą edycje CA za udaną i w przyszłym roku również się pojawię.
micky119 do zobaczenia na przyszłej edycji, a między czasie na seminariach! :)
grotpl 17.06.2014, h. 19:35 grotpl
listopadowy 12.06.2014, h. 09:24 listopadowy
Wszystkim marudom powiem tak: idźcie do organizatora i poproście o możliwość współorganizowania CA, a wtedy zobaczycie że nie jest to najprostsze zadanie i można o wielu rzeczach zwyczajnie zapomnieć.

Na ca byłem trzeci raz - i bardzo mi się tegoroczna edycja podobała, szczególnie że organizatorzy rzeczywiście odnieśli się do ankiety i dostosowali niektóre rzeczy zaznaczone przez graczy. Były komitety - myślałem, że są tak o zrobione, bez głębszego sensu, a tu na CA zobaczyłem trochę pomysłów z komitetów. Myślę, że w tym roku się to powtórzy.

Grey wykonał świetną pracę i - co uważam za bardzo dobre - jest pro KZ. Rzeczywiście nad proporcjami sił trzeba popracować. Nad paroma innymi błędami/wadami też.

Osobiście byłem bardzo zadowolony po CA i w przyszłym roku z przyjemnością znowu pojadę :) Widać progres a to najważniejsze.
Można zapomnieć i można przeoczyć, ale właśnie od tego jest krytyka, aby zwrócić uwagę organizacji na kwestie przy których można coś poprawić.
Impus 12.06.2014, h. 14:55 Impus
Kolego listopadowy - na zapominanie najlepsze wiązanie supełków, albo sporządzanie checklisty. Można wybaczyć potknięcia jeśli dotyczą pierwszej, czy drugiej edycji, ale nie imprezy organizowanej po raz enty!!! Moje wymagania nie są wielkie, ale jak widać przerastają organizatorów, mając na uwadze relację koszt-efekt, to dla organizatorów wychodzi na plus, a dla graczy na minus. Tak jak pisałem wcześniej nie oczekuję cudów, ale poważnego podejścia, a tego w zabezpieczeniu logistycznym imprezy zabrakło, tłumaczenia, że organizator czegoś zwyczajnie mógł zapomnieć, są co najmniej infantylne. Płacąc wymagam i nie chodzi o tzw. fun (to gracze są w głównej mierze odpowiedzialni za stosowną atmosferę, poprzez realizację zadań scenariusza), ale o wywiązanie się z podstawowych zasad organizacji imprezy pod względem zabezpieczenia logistycznego. Mnie nie podnieca, że na terenie obozowisk RW i KZ były stoiska z grillem (za które i tak zapłacić trzeba), czy darmowa kawa, czy herbata. Po stokroć wolę mieć gdzie bezpiecznie zaparkować pojazd, czy skorzystać z toalety w cywilizowanych warunkach (!) Na 99% był to mój ostatni wyjazd na CA. Jeśli innym odpowiada impreza, za takie pieniądze, z taką organizacją, Wasza kasa, Wasza wola.
luis 12.06.2014, h. 16:21 luis
Warlord Shadow 13.06.2014, h. 13:00 Warlord Shadow
Niektórzy z RW byli naprawdę odważni! Koleś wychylił głowę nad murek i dostał serię po goglach aż zastukało po czym schował się i grał dalej :O
Bo to były balistyczne gogle :)
Borax 13.06.2014, h. 17:52 Borax
kwiatka82 14.06.2014, h. 13:06 kwiatka82
Mnie się podoba :)
foreman 14.06.2014, h. 14:24 foreman
witam, bylem na CA po raz drugi (w zeszlym roku RW, teraz KZ) i jak dlamnie impreza byla super, walka,atak ,obrona,a o to w sumie przeciez chodzi w tej zabawie!oczywiscie sa ,i zawsze beda sprawy do poprawienia(.....jeszcze sie taki nie urodzil,co by wszystkim dogodzil...)wielkie podziekowania dla grey-a,kawal dobrej roboty i wielkie zaangazowanie w trakcie imprezy!!!!
no faktem jest ze sraczykow powinno byc wiecej,a co do dysproporcji sil-coz taki charakter gry i senariusza- mnie to pasi,z zastrzezeniem ,ze KZ odwzorowuje jak mysle zachodnie sily desantowe, i choc brak w nich lub znikoma ilosc sprzetu ciezkiego,sa mocno"nasycone" bronia p.panc-czyli 3 markery na cala strone to lekka przesada, moim zdaniem powinny byc po dwa na kazdy oddzial KZ(oczywiscie z limitem ammo ktore to mozna by zdobywac w dodatkowych zadaniach np. przejecia zrzutow)pewnym bledem byl tez brak jednolitego sztabu strony KZ, ale na bledach sie uczymy!!!ogolnie super zabawa!!!!!
Pawel7 16.06.2014, h. 01:33 Pawel7
ASP chyba robi kolejny dobry filmik z imprezy, podobno zgubili drona za 4k :) haha ale film robią tak czy tak. Za to duży +. Ja bym się załamał. YT : watch?v=jeDcEgq8vAg
nostro89 22.06.2014, h. 19:39 nostro89
Chciałbym tylko zwrócić uwagę na jedno zdanie z całej recenzji ":chciałbym jeszcze podziękować wszystkim graczom Koalicji Zachód za wspólna zabawę, w szczególności Zwierzakowi i pozostałym specjalsom" - Panowie termin specjalsi zostawmy proszę zarezerwowany dla wąskiego grona operatorów którzy na to miano zasługują.

Dzięki :)
Gelayev 02.07.2014, h. 12:27 Gelayev
a miało być tak pięknie w tym roku, tak szałowo. Nic się nie zmieniło propaganda ta sama i podstawowa zasada CA też: Daj kasę i spadaj. W zamian zrobimy Ci "seminarium" i pokażemy broń deko - łał.
Jeszcze jedno: tylko spróbuj napisać prawdę o CA, to będziesz hejterem :D
http://www.youtube.com/watch?v=hZBhRhlkTBw początek jak na CA.
I napiszę to po raz kolejny.

Zorganizuj coś sam później oceniaj a i zapomniałbym nie wypowiadaj się na temat czegoś czego nie doświadczyłeś
skipper 29.07.2014, h. 18:01 skipper
Myślisz, że są tu tacy durnie co nie wiedzą prawdy ? BRAWOOOO!
http://www.youtube.com/watch?v=fF8xpWPzxf4
Gelayev 16.08.2014, h. 15:25 Gelayev
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 135847

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane