Daj cynk
Reklama

Artykuły

Combat Alert 2009, Chrcynno, 30.05.2009

Sprawozdania, 10.07.2009, h. 12:19, dodał: Regdorn , autor: Alex
13
Combat Alert 2009 był jedną z najgłośniej reklamowanych imprez. Szum medialny był na niespotykaną dotąd skalę, podobnie, jak liczba sponsorów. Wpisowe również odstawało od "naj". Na imprezie tej zatem nie mogło zabraknąć naszego reportera...


Miejsce: Chrcynno (okolice Warszawy)
Rodzaj imprezy:
zlot/strzelanka
Termin:
12-14.09.2008
Koszt:
230 zł
Liczba maniaków:
170

 

 

Combat Alert - okrzyknięty nieoficjalnie największym konkurentem zlotu w Tomaszowie. Dla wielu maniaków uznawany był za jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu. Dodatkowo atmosfera była umiejętnie podsycana przez organizatorów, którzy rzucali na stronie głównej oraz forach internetowych smakowite kąski z informacjami cóż to ma tam nie być. Mnogość sponsorów na głównej stronie gwarantowała wspaniałe nagrody w losowaniu. Zapowiadało się naprawdę niesamowicie.

 

Każda osoba, która zdecydowała się wykupić uczestnictwo otrzymywała tzw "pakiet uczestnika" w skład którego wchodziło między innymi:


- wstęp na teren bazy rakietowej w Chrcynnie,

- wyżywienie: dwudaniowy obiad i kolacja serwowane przez firmę cateringowa,

- odgrywanie scenariuszy przy ścisłej współpracy sprzętu wojskowego:

    - czołg T-55,
    - transporter pływający PTS,
    - Hummer H1,
    - kołowy transporter opancerzony BRDM2,
    - taktyczny zestaw rakietowy 9K52,
    - 2 haubice 122 mm,
    - samochody terenowe,

- kultowy gadżet niespodzianka US Army,

- konkursy z cennymi nagrodami,

- wstęp na uroczysta premierę filmu i zdjęć itd.

 

Więc warto było czekać.

 

30 maja 2009, godzina 07:30 - 12:00

 

 

Punkt rejestracji (a w zasadzie dwa) każda osoba zarejestrowana otrzymywała pakiet uczestnika - dodatkowo kopertę z zalaminowaną mapą oraz rozkazy na poszczególne części mającego się odbyć scenariusza.

 

To co widać to smycz jednego ze sponsorów imprezy, żółta kamizelka jest odpowiednikiem powszechnie już stosowanej czerwonej szmaty. Trafiony gracz miał za zadanie ją założyć i czekać na medyka.

 

Organizatorzy uruchomili też drugi punkt rejestracji - jednakże nie cieszył się on powodzeniem z powodu tego iż nie był obsługiwany przez kobietę...

 

Jako osoba z aparatem otrzymałem pomarańczową kamizelkę z ładnie wysprejowanym napisem PRESS na plecach. Zatem tak uzbrojony postanowiłem przejść się po terenie (wg planu impreza miała się zacząć za kilka godzin wiec czasu było aż za dużo).

Zachmurzone niebo groziło opadami - w oczach każdej osoby można było zobaczyć nadzieję - że to tylko chmury, a nie coś więcej. Dookoła widać było powoli nadciągających ludzi, organizowanie posterunków na bramie wjazdowej i ogólnie przyjęte przygotowania do rozpoczęcia się imprezy.




Nieopodal przykucnął sobie T-55, który poza Hummerem był główną gwiazdą konkursu "chce mieć z tym zdjęcie".

 

T-55 - w tej chwili nie oblegany przez nikogo


Jak napisałem - do oficjalnej godziny rozpoczęcia imprezy było trochę czasu. Udałem się na zwiedzanie przyszłego terenu walk - dzięki otrzymanym od organizatora mapom wiedziałem co się będzie działo (otrzymałem dokładnie kopertę z informacjami, jaką otrzymywała każda ze stron) - miało się to przydać w dalszej części, gdzie były zapowiadane pokazy pirotechniczne, wybuchy i samochody, które będą rozjeżdżane przez czołg.

Ku mojemu zaskoczeniu - teren okazał się niewielki - odległości pomiędzy punktami gdzie coś się będzie działo była na tyle niewielka, że pozwalało to na uniknięcie zbytecznego błądzenia i dezorientacji w terenie. Dużym, a nawet bardzo dużym plusem było jasne i widoczne oznakowanie miejsc.

 


Przy okazji znalazłem ekspozycję stałą - haubice oraz transporter kołowy. Mogłem też pozwiedzać umocnienia.

 


Od organizatorów dowiedziałem się, że przygotowane na potrzeby imprezy umocnienia obronne były wykonane zgodnie z zasadami sztuki wojennej i posiadały realną wartość bojową. Wszystkie były tworzone pod okiem osób zawodowo zajmujących się tego typu pracami. Dodatkowo klimatu dodawały porozrzucane łuski.



 

Nie tylko ja wpadłem na pomysł by się przejść po terenie


Całkowite obejście terenu zajęło mi około 30 minut. Pozostało około 2 godzin do zaplanowanego startu. Do tego czasu T-55 i Hummer były głównymi punktami rozrywkowymi - każdy, kto mógł robił sobie zdjęcia na, pod, obok itd.

 

 

Ekipa prężąca się przed każdym obiektywem

 

Nie zawsze napis PRESS był witany ciepło i serdecznie
        (Rękawica i topór?! Na strzelance?)


W końcu (!) wszyscy zostali wezwani na apel. Przedstawiono ogólne zasady panujące na terenie rozgrywki, przedstawiono zasady używania "kamizelek trafień" i przeprowadzono odezwę do zasad fair play panujących w ASG.

 
 

Obie strony walczace w CA 2009

 

Marcin, siła napędowa imprezy - był wszędzie. Także jako „Game Master” - ostateczny sędzia sporów podczas rozgrywki



Po apelu - dowódcy stron udali się na narady wojenne. Można było skorzystać z pomocy "zewnętrznego konsultanta" - który podsuwał pomysły i sugerował strategie.

 

Odprawa poprowadzona na masce Hummera - nie zawsze jest okazja na takie coś

 

Innym musiała wystarczyć standardowa Trawa Mk.1



Kiedy dowództwo ustalało plany strategiczne reszta cierpliwie czekała na sygnał do rozpoczęcia się akcji. Czas ten spędzano w rożny sposób.

 


Przyglądając się odprawie dowódcy...

 

Oporządzeniu kolegów...

 

Ew. pozując do zdjęć

 

Około godziny 10:40 amfibia zaczęła rozwozić uczestników

 


(czas podróży ok 10 min) na punkt startowy pierwszego scenariusza...

 


...i rozwoziła...
...i rozwoziła...

 

 
Oby nie tylko spadł deszcz...
 


I rozwoziła przez półtorej godziny – na miejsce startu można było dojść piechotą w mniej niż 10 minut.

 


Osoby które zostały dostarczone na miejsce  - zaczęły się rozlokowywać, wykonywać płytkie wypady w celu rozpoznania terenu. Genialna w swojej prostocie opcja zaznaczenia na mapie dla każdego uczestnika przebiegu każdej części scenariusza spowodowała, iż w krótkim czasie znane stały się wytyczne dla obydwu walczących stron.

 

 


Teren był porośnięty przez gęsty las liściasty - widoczność często była na kilka do kilkunastu metrów. Dodatkowo małe wzniesienia i rowy w lesie powodowały że walka miała się odbywać na odległościach skrajnie kontaktowych.

 

 




W międzyczasie PTS dowoził kolejne grupy.

 


Które już w strugach deszczu zaczęły się rozlokowywać dookoła swojej bazy.


 


W końcu po 12:00 seria eksplozji dała sygnał że scenariusz numer 1 został rozpoczęty.

 

 

Grupy ruszyły w teren

 

 Samotne wilki też...

 

 

Wspomnieć należy o pojazdach. Każda ze stron miała możliwość skorzystania z pojazdów terenowych - bądź w celach rozpoznania lub wysadzenia szybkiego desantu. Minusem było niezbyt jasne określenie mechaniki wykorzystania pojazdów w takiej imprezie. Nie każdy wiedział w co trzeba strzelać by pojazd został uznany za wyeliminowany.

 

 

Gęstość lasu oraz deszcz spowodował, iż komunikacja radiowa była praktycznie niemożliwa - zasięg PMR sięgał około 100 m. GSM też nie do końca mógł się sprawdzać - po pierwsze z powodu wilgoci i deszczu, a po drugie z faktu, że zasięg był zależny od sieci. Nie każdy miał zasięg. Walki były bardzo szybkie - niestety z powodu terenu często występował friendly fire.

 

 

Około godziny 14 był wydawany obiad, w skład którego wchodziła zupa i kotlet z ziemniakami. Druga strona w tym czasie została poinformowana że właśnie następuje strategiczne przemieszczenie się przeciwnika - zatem muszą czekać cierpliwie w padającym deszczu na kolejny punkt rozgrywki.

 

 

W związku z przerwą w grze - zwiedziłem anonsowane przez organizatorów stanowisko naprawy i ładowania baterii. Szybkość i wysoki poziom udzielonych rad przyjemnie mnie zaskoczył. Przygotowanie terenu, wysokie lady z listwami gniazdek oraz możliwość dokupienia części do repliki robiło wrażenie.

 


Podczas wydawania posiłków okazało się, że „profesjonalna firma cateringowa” nie jest do końca tak profesjonalna, gdyż dla prawie 30 osób ze 170 nie wystarczyło pełnych porcji obiadowych. Musieli się oni zadowolić dodatkowym kotletem oraz porcją bigosu, który miał być na kolacje. Trzymam organizatorów za słowo - że następnym razem taki błąd się nie powtórzy.

 

Tymczasem około 16:15 grupy zostały poinformowane o wznowieniu działań. Tym razem do akcji miał wkroczyć czołg. Do tego momentu stanowił obok BRDM tylko ekspozycję stałą, która nie przemieszczała się po terenie. Informacja o tym że zostanie użyta przez organizatora profesjonalna pirotechnika połączona z wiadomościami o płonących samochodach powodowała, że pomimo spadku nastrojów spowodowanych deszczem ludzie z chęcią ruszyli do gry.

 

Założenie było następujące - czołg wjeżdża na pole gdzie jest "ostrzelany" z haubicy 122 mm. Niszczony jest pojazd typu samochód, a następnie czołg wylatuje w powietrze. Wszystko jako element scenariusza. Połączenie prawa Murphego z brakiem komunikacji spowodowało, że zamiast ciągłości gry - scenariusz przerodził się w czkawkę, której kulminującym momentem było wejście na teren osób bez należytej ochrony i przerwanie rozgrywki. Po wznowieniu wśród obsługi padła informacja, że „jedzie” - znaczy zaraz się zacznie. OK... ci co mnie znają wiedzą, że staram się nie omijać żadnego "kabum", a wręcz przeciwnie - jestem zamiłowanym zwolennikiem.

Poniżej - sekwencja ostrzelania i zniszczenia T-55 (żaden z uczestników gry nie został dopuszczony na odległość mniejsza niż 50 m od pojazdu):

 

T-55 wyłania się z lasu,

 

jest "ostrzeliwany",

 

 

"dostaje",

 

 

„jest zniszczony”,

 

 

"pali się"...


Ostatnia eksplozja zerwała magistrale do ostatniego wybuchu (chyba największego). Po wyłączeniu silnika czołgu do ładunku podszedł pan który poprawił druciki i ładunek został odpalony.

 


I moi drodzy to tyle. Część osób nie wiedziała nawet, że coś takiego nastąpi, spóźniła się lub po prostu nie dobiegła kiedy scenariusz toczył się dalej.

 

 

Walki na czołgowisku - czołg odjechał - a pozostała za to otwarta przestrzeń, urozmaicone zasłony, zza których można było prowadzić ogień i parking... przez który przechodziła oś ataku.

Po godzinie 17 nastąpiła następna przerwa na przygotowanie się ostatniego przed kolacją i nocnym strzelaniem zwrotu taktycznego. Celem była tajemnicza beczka mająca kluczowe znaczenie dla jednej ze stron. Kolejna przerwa dała możliwość do wzajemnych pogadanek, doładowania się, a także „małego co nieco” - dla ciała - w postaci batonika, a także repliki - gdyż w sali, gdzie była rejestracja na podłodze znajdowało się około 10-15 tysięcy BB.

 

Można było się posilić...

uciąć szybką drzemkę...


podzielić wrażeniami... 

 

 

lub zapalić


Około 18:00 zaczął się ostatni zwrot - beczka pojechała na miejsce - wszyscy zaczęli się przygotowywać do obrony lub ataku. Dawało znać powoli ogólne rozluźnienie atmosfery oraz dyscypliny. Powracały dobre nastroje - rozpogodzone niebo także nie pozwalało na myślenie o tym że się było całkowicie przemoczonym.

Ostatni zwrot taktyczny, który wg większości osób był jednym z najlepszych scenariuszy w całej imprezie przerodził się w strzelankę typu „my vs oni”. Dodatkowo strona atakująca miała do dyspozycji pojazdy terenowe oraz amfibie. Niestety - pojazdy były otoczone magicznym polem siłowym, które nie pozwalało przeniknąć żadnym BB, kiedy były ostrzeliwane. Mimo wielu dogodnych sytuacji nikt w takich pojazdach nie był trafiony. Dawano upust w licznych komentarzach na temat niesamowitej wytrzymałości ludzi na ostrzał oraz ból.

 

 

Kierowca nie miał ŻADNEJ ochrony


Dodatkowym problemem były cywilne samochody, które przejeżdżały dokładnie przez środek rozgrywki.

 

 

 

Beczka nie została zdobyta. Około godziny 19:00 zakończył się ten zwrot i można było udać się na kolacje oraz losowanie nagród.

 

Znany już co poniektórym bigos oraz pączek


Po rozlosowaniu nagród - zostały ogłoszone przygotowania do scenariusza numer 2 - nocnego.

 


Na który zdecydowało się około polowy uczestników...


 

Niektórym się nie poszczęściło w losowaniu

 

...a innym w walce...


Podsumowując Combat Alert 2009 okazał się impreza medialnie udaną. To trzeba przyznać, iż poziom nagłośnienia w mediach (10 osób było z rożnych mediów oraz telewizji) i mnogość partnerów z branży miała zagwarantować doskonałą rozrywkę. Organizatorzy dopełnili wszelkich starań, aby osiągnąć zamierzony skutek. Jednakże imprezy przechodzą do historii dzięki ludziom, którzy się tam znaleźli, a nie wykorzystaniu ekspozycji i mnogości sprzętu.

 

Z jednej strony widać było organizację i planowanie. Z drugiej wychodziły potknięcia i "choroby wieku dziecięcego". Niektóre z nich nie powinny mieć miejsca na imprezach o tym charakterze.

 

Dla osób, które wcześniej uczestniczyły w dużych imprezach, gdzie liczba graczy po każdej ze stron liczy się w dziesiątkach, bądź setkach, była to po prostu strzelanka z wykorzystaniem pojazdów mechanicznych. Były głosy, iż imprezy "non profit" bywały dużo lepsze. Dodatkowo duże ilości przerw pomiędzy scenariuszami spowodowały, że "czystej gry" tak naprawdę było bardzo niewiele.

 

Natomiast dla tych, dla których 10 osób na strzelaniu to jest "masa luda", była to niesamowita okazja uczestniczenia w imprezie na dużą skalę, wymiany doświadczeń oraz spotkania podobnych sobie maniaków z innych regionów Polski.

 

Na zloty jeździ się by spotkać dawno nie widzianych znajomych i oprócz tego postrzelać. Odnowić przyjaźnie, wylansować się szpejem. To były manewry. Od imprez komercyjnych oczekuje się wiele – w końcu za coś się płaci. W przypadku Combat Alert oczekiwania i obietnice były duże - a po całości pozostał niestety duży niedosyt. "Chleba i igrzysk" – chleb był, choć trochę czerstwy. A igrzyska? Cóż... nie od razu Kraków zbudowano. Miejmy nadzieję, że Combat Alert 2010 okaże się lepszy, bo w tym roku zdecydowanie wygrało Tomaszowo praktycznie pod każdym względem.

 

P.S. Pragnę wyjaśnić iż umieszczony w informacjach "kultowy gadżet niespodzianka US Army" - to był lightstick.

 

Subiektywnie


PLUSY

+ teren,
+ rozkazy dla każdego uczestnika,
+ lokalizacja (centrum kraju),
+ prostota scenariusza,
+ atmosfera

MINUSY

- stosunek cena do jakość,
- incydenty z cywilami,
- problemy z zaopatrzeniem w jedzenie,
- pokaz pirotechniki,
- niezbyt jasne użycie pojazdów,
- "ścisła współpraca" z pojazdami (chyba tylko z 4x4),
- brak zapowiadanej wyrzutni rakiet

 

Dodatkowe zdjęcia w galerii autora (Picasa Web)  

Strona imprezy

Wątek na forum WMASG poświęcony imprezie

Materiał TVP z cyklu "Oblicza armii" z udziałem Combat Alert 2009

Ocena wszystkich (brak, głosów: 0)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
kosmi 10.07.2009, h. 16:07 kosmi
Eee, teraz nie żałuję że mi się nie udało pojechać.
KARMA_Alex 10.07.2009, h. 16:55 KARMA_Alex
nie od razu krakow zbudowano.. wi wil ziii jak mawiaja rosjanie
Jastra 10.07.2009, h. 21:50 Jastra
Ja chetnie bym pojechal, i zobaczyl - zawsze to jakas atrakcja
Tankist 11.07.2009, h. 15:14 Tankist
Kierowca PTS-a jest hardkorem ;p
Mack the Knife 11.07.2009, h. 17:20 Mack the Knife
@Tankist: Raczej multirecydywistą, jak to mówi mój kumpel z prawa...

Fajny artykuł, przyjemnie się czytało, dużo zdjęć. Dowiedziałem się tego, co chciałem. Szkoda tylko, że autor nie doszedł do pochodzenia owych kulek na podłodze... Teraz już wiem, że dobrze, że jednak nie zagościłem na Combat Alercie.

W sumie porównanie go do Tomaszowa, to jak porównywanie prezentów, które dawali - kubek termiczny z logo Team Delta i napisem Tomaszowo 2009 vs. lightstick... Niby jedno i drugie podobnie mało przydatne (kubeczek jest jak na espresso) ale jakoś tylko to pierwsze gębę cieszy.
gsa 11.07.2009, h. 22:29 gsa
Aż się zarejestrowałem, bo jak czytam te wypowiedzi, to… Jestem z W-wy, byłem na CA2009 i powiem tak, zorganizowanie spotkania na prowincji jest dwukrotnie lub trzykrotnie tańsze! To stolica Panowie i w promilu 40km od W-wy jest inny klimat. Ja na CA2009 byłem za 50% ceny - 115zł(skorzystaliśmy z promocji w jednym ze sklepów, który udzielał rabatu), jak wielu moich kolegów i dostałem fakturę VAT dla mojej księgowej(czytaj na spotkaniu byłem gratis), moim zdaniem impreza była rewelacyjna, czekam teraz na zapowiedzianą premierę 5 września w stolicy (orgi wynajęli podobno duża salę „studyjną”) – co uważam, że jest pomysłem w dechę! Relacja nic nie mówi o zabezpieczenie medycznym, to pierwsza impreza na której widziałem zawodowy punkt medyczny – ful wypas karetka 2 lekarzy, kierowca nie jakaś tam improwizacja. Były jakieś mankamenty, ale patrząc kompleksowo... za rok przyjadę! PS. Fajnie, że powstał po imprezie reportaż w telewizji (można wytłumaczyć żonie czym jest ASG) – umieszczony pod artykułem.
DARKASG 12.07.2009, h. 09:18 DARKASG
Kto zajrzał na strone CA2009 to się dowiedział jak taniej kupić bilety i z tego co ludzie mówili to pełną sumę mało kto zapłacił bo były zniżki sklepowe i zniżki jak się kupowało bilety dla teamu. Kto jechał na CA2009 żeby dostać "kultowy gadżet niespodzianka US Army" to rzeczywiście mógł poczuć się rozczarowany ale co by nie mówić a podknięciach organizacyjnych to ogólnie impreze oceniam za udaną bo klimacik był doskonały. Gdyby nie padało to myślę, że było by jeszcze lepiej bo zabawa w przemoknietym mundurze nie każdemu sprawia radość. A co do porównania CA2009 do Mangusty, Borneo czy sławnego Tomaszowa to nie ma co porównywać bo CA2009 należy do innej kategorii. Po pierwsze niecałe 200 osób kontra 500 czy 800 robi diametralną różnicę a pozatym organizatorzy chcieli zrobić manewry z prawdziwym ciężkim sprzętem i to się udało i oby takich imprez było więcej. Za rok też zamierzam pojechać choćby dlatego żeby zobaczyć co ciekawego organizatorzy wymodzą.

Jeszcze sprawa z mediami, czasem na polu walki było więcej reporterów niż wrogów ale nie było tak źle, pozatym wreszcie o ASG mówi się w mediach pozytywnie a nie że jakiś nieodpowiedzialny dzieciak strzelał do ludzi w parku i dlatego trzeba zakazać ASG.
Regdorn 12.07.2009, h. 09:44 Regdorn
Warszawa nie jest tu tłumaczeniem. Na większości myślę, że robi też co innego wrażenie, niż być, nawet na profesjonalnie zmontowanym filmie, pokazanym nawet w dużej sali. Pomysł zacny, ale to element okładki. Bez licytowania, na Tomaszowie w dzień rozgrywki także była do dyspozycji karetka na terenie zlotu. Relacja jest z punktu widzenia człowieka, który bywał na nie jednej imprezie. Airsoftowy wyga pojechał, żeby ocenić spotkanie obiektywnie, skupił się na konkretach, nie zwracając uwagi na szum w około imprezy. Ilość sponsorów, niespotykany medialny rozgłos i mocna promocja imprezy w porównaniu z jakąkolwiek inną w kraju, kazała podejść do tematu odpowiedzialnie i przedstawić Maniakom jak było na prawdę w porównaniu z tym co już znają, tylko za dużo wyższe pieniądze. Nie ma co się oburzać tylko przyjąć do wiadomości, zaś organizatorzy powinni wyciągnąć wnioski na przyszłość i za rok zrobić imprezę wypas, żeby czepialska redakcja WMASG się nie przyczepiła Czego im oczywiście życzę, bo im więcej dobrych imprez, tym lepiej.
blaisek 12.07.2009, h. 20:38 blaisek
A ja byłem i jestem z imprezy zadowolony. Nie jechałem na manewry po gadżety i aby zrobić sobie fotkę z hummerem albo T-55. Pojechałem z moją ekipą (8 osób) 450km po to aby poznać ludzi z całej Polski, wymienić doświadczenia i powalczyć na innym terenie niż 2 województwa, gdzie zawsze walczymy. Uważam że pomimo tego co napisał redaktor impreza była udana. Nocne manewry były wypas, pokazały kto tak naprawdę potrafi walczyć, kryć się i wypełniać rozkazy. Jestem pewien, że jeżeli impreza będzie w 2010roku to również na nią pojedziemy.
Co do Tomaszowa, nie jeździmy na tę imprezę pomimo, że odbywa się ona w naszym województwie. Dlaczego? Organizatorzy nas nie lubią a jest ona wyłącznie na zaproszenia i akceptację organizatorów. Koledzy z zaprzyjaźnionych teamów opowiadali dużo różnych rzeczy ale i tak najśmielsze oczekiwania przeszło zdjęcie Orga na czołgu T-55 z komentarzem że jak się nudzili to robili kółeczka a połowa uczestników Tomaszowa w ogóle nie widziała czołgu!!!! Na CA, czołg widzieliśmy, nie widzieliśmy jak został zniszczony, gdyż zgodnie z naszą sugestią robiliśmy zasadzkę na wroga na punkcie nr 16. I jakoś nam to nie przeszkadzało. Najważniejszy jest klimat i ludzie, gdyż to oni tworzą klimat i historię imprez i to oni powinni tak naprawdę ocenić imprezę a nie redaktorzy, którzy tylko przeszkadzali Pozdrawiam!!
Regdorn 12.07.2009, h. 21:13 Regdorn
Chwała organizatorom za to, że Ty (ze swoimi 8 osobami) bawiliście się dobrze. Alex tak samo ma jednak prawo do oceny. Takie samo jak Ty, a może i większe. A że wypowiadasz się przeciwko Tomaszowu, to zrozumiałe. Dobry zwyczaj zajmować stanowisko na podstawie tego co sam widziałeś, a nie tego o czym "koledzy z zaprzyjaźnionych teamów opowiadali". Alex był w obu miejscach.
sendywigius 12.07.2009, h. 22:36 sendywigius
Witam.
Mnie sie podobało. Bywałem na większych i mniejszych imprezach. Każda z nich cieszyła się innym klimatem. Ta impreza miała swój własny. Zapłaciłem pełną sumę za wejście (nie korzystałem z jakichkolwiek zniżek) więc mogę powiedzieć że było drogo. Była to impreza komercyjna. Organizatorzy włożyli sporo wysiłku i domyślam się, że wszystkie widziane tam atrakcje nie były za darmo. Organizator zaraz po moim zarejestrowaniu się zadzwonił do mnie i zaproponował abym był strzelcem w HUMMERze. Miałem więc okazję jeździć jako strzelec w tym pojeździe oraz dzięki uprzejmości właściciela mogłem też nim kierować. W recenzji wymieniono właściwie wszystkie plusy i minusy tej imprezy. Zgadzam się z opinią recenzenta. Nie doświadczyłem problemów z cywilami ale słyszałem o nich. Mimo wysokiej ceny jestem zadowolony i w przyszłym roku pewnie też się pojawię.
KARMA_Alex 13.07.2009, h. 01:04 KARMA_Alex
w zwiazku z faktem iz ASG staje sie bardziej popularny - bedzie rosnac ilosc imprez ktore maja to samo zadanie co kazdy sklep ASG - wyciagnac z kieszeni gracza ciezko zarobione pieniadze ( wlasne lub rodzicow ) w zamian dajac towar. Towar ten moze byc z tania kopia tokio marui, albo sprzetem klasy western arms lub systema. tak samo jest / bedzie z imprezami / zlotami / strzelankami jak zwal tak zwal. sa ludzie ktorzy beda zadowoleni z kalaszka za 100 i sa tacy co beda psioczyc na PTW. w sprzecie asg jak i w imprezach beda sie trafiac perelki lub szczesliwe trafy ( kto pamieta Classic Army z pierwszych serii ? ) - bo moje MP5 "Elwira" do tej pory strzela ( choc nie powinno )

Nadchodzi nowe pokolenie - ludzi ktorym wystarczy dac sie wyszalec a bedzie rewelacyjnie - wychowanych na CS i CoD i w takich kategoriach widzacych swiat. Kwestia tego gdzie i na jakiej wysokosci postawi sie poprzeczke i kiedy umrze idea i przeyjemnosc a zacznie sie czesanie kasy na powaznie.

kresto 14.07.2009, h. 11:42 kresto
Też chciałbym coś się na ten temat wypowiedzieć. Byłem na imprezie. Bardzo mi się podobało. Faktem jest że kilka nie dociągnieć które miały miejsce, nie wydaję mi się aby były winą organizatorów. Zarówno jedzienie, czy pewien problem z czołgiem i wybuchami. To były sprawy techniczne. Teraz wiadomo jaką firmę można zatrudnić na taką okzaję a jaką nie.
Bardzo dużym plusem był punkt ładowania baterii i napraw. Nikt nie zauważył że można było również kupić pirotechnikę. Dużym pozytywnym zaskoczeniem (nie spotkałem się z tym wcześniej) była profesjonalna obsługa medyczna.
Użycie pojazdów ciężkich takich jak hummery itp, było super (można faktycznie dopracować w przyszłości co trzeba zrobić aby taki pojazd uznać za zniszczony). Ciężko mieć pretensję że nie było bezpośredniego użycia czołgu w akcjach (poza 3 scenariuszem jako pokaz jego możliwości). Nikt nie będzie na siebie brał odpowiedzialności za ludzi którzy pod takim pojazdem mieliby szansę niechcący się znaleźć. Osobiście miałem duży ubaw, jak chowałem się za czołgiem i mogłem w ten sposób wymieniać ogień z przeciwnikiem - adrenalina bardzo wtedy skacze jak słyszysz odbijane kulki:)
Ogólnie impreza mi się bardzo podobała. Pogoda mogła by być lepsza - jednak na to nie ma się wpływu. Poza tym dzięki tej imprezie stałem się posiadaczem fajnej snajperki. Pierwszy raz coś wygrałem i do tego coś naprawdę porządnego.
Podsumowując. Impreza udana. Wnioski organizatorzy na pewno wyciągną z poprzednich pewnych niedociągnięć. Napewno zostawią to co było dobre. W przyszłym roku szykuję się naprawdę ciekawa zabawa. Jak tylko będę mógł chętnie na niej zagoszczę.
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 38133

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane