Daj cynk
Reklama

Artykuły

Czy mamy uczyć zabijania?

Felietony, 30.03.2009, h. 22:14, dodał: Regdorn , autor: Pwd. Maciej Pietraszczyk HO 125 Starszoharcerska Szturmowa Drużyna Ratowniczo-Interwencyjna
52
Wielu uważa, że aby skończyć z przemocą należy ograniczyć młodzieży dostęp do wzorców agresywnych i negatywnych. Teza ta jest ze wszechmiar słuszna. Ma jedną wadę, jest nierealna. Młody (i nie tylko młody) człowiek jest zewsząd atakowany przemocą i agresją.


Pytania o sens i metody wychowania proobronnego, materiał do dyskusji.

Czy mamy uczyć zabijania? To pytanie, postawione w tytule jest przewrotne. Odpowiedź brzmi: oczywiście, nie. Nie wolno nam wychowywać zimnych morderców, potrafiących bez mrugnięcia okiem wsadzić niewinnemu człowiekowi kulę między oczy. Z drugiej jednak strony pojawia się pytanie, czy harcerz, harcerka ma być bezbronnym marzycielem żyjącym w świecie ułudy i hipisowskiej fikcji, czy też ma być osobą silną, sprawną, zdolną nie tylko moralnie i duchowo, ale także całkiem realnie i fizycznie powiedzieć "nie" otaczającemu ją złu.

Wielu uważa, że aby skończyć z przemocą należy ograniczyć młodzieży dostęp do wzorców agresywnych i negatywnych. Teza ta jest ze wszechmiar słuszna. Ma jedną wadę, jest nierealna. Młody (i nie tylko młody) człowiek jest zewsząd atakowany przemocą i agresją. Najbardziej kasowe filmy mówią o zabijaniu. Najciekawsze gry, to strzelaniny. Przemoc jest normą w szkole, na podwórku i w domu, a najgorsze, że często wychodzi od dorosłych. W tych warunkach olbrzymiej odwagi wymaga tylko trzymanie się zasad moralnych i honoru, a totalny pacyfizm jest niewykonalny. Efekt jest taki, że dziecko uczy się reagowania na agresję "na dziko", poza wszelką kontrolą. Trochę przypomina to edukację seksualną poprzez czytanie "świerszczyków".

Żeby więc zrealizować postawiony wyżej postulat o odcięciu dziecka od negatywnych wzorców należałoby powyłączać komputery, wyrzucić telewizory, zamknąć gazety i kina... Tyle, że nawet czytając Biblię młody człowiek spotyka się z opisami przemocy, bo przemoc, agresja i nienawiść sa wkodowane w mentalność człowieka od czasu pierwotnego upadku. I od starożytności nic się pod tym względem nie zmieniło.

Wirtualna śmierć

Idę mrocznym korytarzem. Dźwigam ze sobą 2 pistolety, dubeltówkę, pistolet maszynowy, ckm, bazookę i do tego wszystkiego po 50-200 sztuk amunicji. Każdy mój strzał jest celny, a przeciwnicy grzecznie stoją, czekając aż ich wykończę. Do zatłuczenia dużego drania wystarczy kilka strzałów z dubeltówki. On musi się męczyć ze mną pół godziny. A jak wklepię kod na nieśmiertelność, to nic mi nie może zaszkodzić.

Oto obraz kreowany przez komputerowe gry. Tu posłużyłem się przykładem "Dooma", ale inne nie różnią się szczególnie od tej. No, w "Quaku" jest trudniej. Ale reguła pozostaje ta sama. Do rzadkości należą takie gry, jak "Might and Magic", gdzie zarówno posiadany arsenał, jak i możliwości bohatera są ograniczone i porównywalne z możliwościami jego komputerowych przeciwników. O sukcesie często decyduje odrobina sprytu, a nie toporne rąbanie w przeciwnika. Zreszta dużym plusem gier z cyklu "M&M" jest wyraźne określanie dobra i zła oraz fakt, że o sukcesie nie decyduje ilość wybitych wrogów, ale wykonanie zadania. W zasadzie angażowanie się w bijatyki wychodzi ostatecznie na niekorzyść gracza. Do tej grupy gier należą także lepsze symulatory pola walki. Ale to wyjątki, a w dodatku młodzież i tak woli to, co łatwe i przyjemne... A więc, ognia!

Dzieciaki tłuką w "Dooma", "Duke'a", "GTA". Ta ostatnia gra jest szczególnie wredna, bo gracz wciela się w niej w... mafijnego zabójcę, robiącego karierę w gangu. Wszystkie gry łączy jedno: możliwość zawieszenia swojego wirtualnego życia poprzez zapisanie pliku gry na dysku. Jak coś się nie uda, to wrócę do sejwu i zacznę jeszcze raz. Do dzieciaków z coraz większym trudem dociera fakt, że w życiu nie ma sejwów.

A co widzimy na filmach? Produkcje typu "Teminator 2", gdzie Schwarzenegger chroni zagrożonych ludzi, a jego jedyną ofiarą jest robot-zabójca, należą do rzadkości. Arnold Schwarzenegger, Chuck Norris, Mel Gibson, czy Tom Hanks należą do wyjątków. Sylwester Stallone robi sieczkę z każdego napotkanego "ruska", Pierce Brosnan, jako 007 nie przejmuje się przypadkowymi ofiarami i strzela na ulicach Moskwy, a Bogusław Linda nie wyjmując papierosa z zębów wali z "kałacha", jakby to był pistolet na wodę. W tym zestawie w miarę przyzwoicie prezentują się Bruce Willis i Marek Kondrat, ale ich niewyczerpane magazyny amunicji i umiejętność wysadzenia irackiego bunkra strzałem z pistoletu budzą uśmiech politowania.

Filmowi herosi zawsze maja pod ręką spluwę, zawsze mają pełny magazynek i zawsze im się udaje. Dzieciak, który się tego naogląda chce być taki sam. W razie czego przecież "zrestartuje" i zacznie od nowa. Stąd krok do braku poszanowania dla ludzkiego życia (mógł się, frajer, zasejwować), krok do bezmyślnych zabójstw, krok do przemocy nie wynikającej z nienawiści, czy z gniewu, ale będącej częścią zabawy.

Szkoła agresji

Damiana uczono w domu pacyfizmu. "Kochaj, nie walcz, na przemoc odpowiadaj miłością". Był bity i poniewierany w klasie przez trzy lata. Do dnia, kiedy powiedział "dość" i uderzył. Prześladowca wrócił do domu z rozbitym nosem. Od tej pory Damian ma spokój, ale sam uwierzył, że przemoc jest odpowiedzią na każdy problem. Fikcyjne wychowanie w domu w zderzeniu z rzeczywistością zaowocowało efektem odwrotnym do zamierzonego. Z jednej skrajności popadł w drugą.

W naszej 125 SDRI "GROM" uczymy się naszego własnego systemu samoobrony. Dzięki tej umiejętności nasi harcerze i harcerki uniknęli w swoich szkołach losu "kotów". Na pierwszą próbę agresji odpowiedzieli stanowczą, zdecydowaną postawą. Jedna dziewczyna wyzwała na "solówkę" prowodyra - przestraszył się i wycofał. Inna położyła najbardziej agresywnych na podłodze. Dziś chodzą po szkole w bluzach od mundurów polowych, na których są naszyte harcerskie plakietki i nikt ich nie zaczepia.

W istocie bandzior, chuligan jest tchórzem. Silny czuje się tylko w grupie i wobec słabszych. Sam i przeciw silniejszym traci rezon i cofa się. Nie jest przez to mniej groźny, bo jeśli wyczuje słabość, zaatakuje, ale przed siła ustępuje. Nowoczesna psychologia wyodrębniła gałąź określaną jako wiktymologia - nauka o ofiarach. Okazuje się bowiem, że wszystkich poszkodowanych łączą pewne cechy charakteru. Co ciekawe, cechy te dotyczą zarówno ofiar napaści, gwałtów lub przestępstw, jak i ofiar katastrof. Zasada ta działa także w drugą stronę, ci, którzy wychodzą cało z różnych opresji, mają pewien zestaw wspólnych cech, jak choćby przytomność umysłu, refleks, opanowanie itp.

Pytanie, kogo my, jako harcerstwo, mamy wychowywać: ofiary, czy zwycięzców.

Zwalczanie fikcji poprzez realizm

"Las. Idę cicho ścieżką, trzymając gotowy do strzału model pistoletu sigsauer. W magazynku mam czternaście plastikowych sześciomilimetrowych kulek. Gdzieś obok czai się przeciwnik. Nie wiem, co on ma za broń. Może być jednostrzałowy P-8, przeładowany po każdym strzale, może być automat MP-5, albo powtarzalna beretta. Szmer, a mnie serce skacze do gardła. Szybki zwrot i kątem oka widzę ruch. Kompletnie nie wiem, czy to ptak, czy jakaś część przeciwnika. Stres rośnie do granic możliwości. Poprawiam ochronne okulary. Strzelam bardzo dobrze, ale w strzelaniu taktycznym celność ma znaczenie drugorzędne. Decyduje cała masa innych czynników.

Staję za drzewem. Ledwie dotykam pnia słyszę stuknięcie tłoka w "air-soft-gunie". Natychmiast przypadam do ziemi, a nad głową z gwizdem przelatuje plastikowa kulka. Jeden strzał. A więc broń jednostrzałowa. Zrywam się, celuję w miejsce, gdzie powinien być przeciwnik, usiłując go zobaczyć. Nic nie widzę, ale strzelam... Odpowiada mi seria pojedynczych strzałów. Powtarzalny. Słyszę bardziej, niż czuję, jak kulki uderzają o moją bluzę od mora. Koniec. Odpadłem."

To opis gry terenowej z wykorzystaniem pistoletów na plastikowe kule, tzw. air-soft-gunów. Gry, w której nie ma sejwów, nie ma herosów. Magazynki się kończą, broń się zacina, a o wygranej decyduje nie siła ognia, ale zgranie i umiejętności ludzi. Tu jest prawdziwy strach, prawdziwa panika, prawdziwa euforia walki. Tyle, że nie ma nawet namiastki krwi - w przeciwieństwie do paint-ballu.

Pewnie zostanę zakrzyczany przez pacyfistów, ale moim zdaniem taka forma pracy z młodzieżą jest po stokroć bardziej skuteczną metodą walki z mitem "Rambo", niż jakiekolwiek tłumaczenie. Najlepszą metodą przełamania niebezpiecznej fikcji jest postawienie ludzi w sytuacji realnej. Ludzie, którzy widzą, ze nie jest łatwo trafić biegnącą osobę, że magazynek pistoletu maszynowego MP-5 kończy się po 5 sekundach, że czasem decydują milimetry i ułamki sekund, pękają ze śmiechu, widząc Sylwestra Stallone i jego wyczyny. Oni już nie dadzą się na to złapać. Tak samo, jak nie uwierzą Brusowi Willisowi, rozwalającemu w pojedynkę bandę terrorystów. Ich zawołaniem staje się: "Bohaterowie są na cmentarzu" i "Tylko debil się nie boi".

Czy tego nie załatwi zwykła strzelnica? Nie. Bo na strzelnicy cel stoi nieruchomo i nie może odpowiedzieć. W zasadzie gość na strzelnicy nie różni się od członka plutonu egzekucyjnego. Skazaniec jest jak tarcza. Też się nie rusza i nie może odpowiedzieć. W strzelaniu taktycznym nie ma czasu na celowanie. To, czy strzelasz celnie jest ważne, ale nie najważniejsze. Naprawdę liczy się charakter. A jeśli do tego celem gry nie jest wybicie przeciwnika, tylko wykonanie zadania - np. wyprowadzenie kogoś z niebezpiecznej strefy, zupełnie rozbijamy skutki głupich filmów i gier komputerowych. Do tego fakt, że nie widać, kto dostał, bo kulki nie markują, wymusza uczciwość w grze. Nie po to, żeby wygrać, ale po to, żeby sprawdzić siebie.

Czy zwykły paintball tego nie rozwiąże? Moim zdaniem nie. Ilość amunicji stosowana w paintballu, markowanie krwi, sama taktyka gry i ograniczenia wynikające z możliwości sprzętu ograniczają dość mocno skuteczność tej formy pracy wychowawczej. Ale i to można rozwiązać. Tyle, że air-soft-guny są tańsze.

Zabić, czy pozwolić zabić?

Ile razy dyskutuję z pacyfistami, przywołuję dość znaną fotografię z czasów II wojny światowej: niemiecki żołnierz strzela do kobiety, która zasłania sobą małe dziecko. Pytam takiego pacyfistę, co ty byś zrobił, gdybyś tam był? Możliwości są teoretycznie cztery:

1. nie robię nic, nie moja sprawa, 2. usiłuję przekonać żołnierza, żeby dał spokój 3. zasłaniam sobą kobietę, i pertraktuję z żołnierzem 4. atakuję tym, co mam pod ręką, byle skutecznie, a pertraktacje i tłumaczenia zostawiam na potem.

Ad 1. W zasadzie w ten sposób stanąłem po stronie mordercy. Pozwoliłem mu na zabicie bezbronnej kobiety. Według chrześcijańskich zasad moralnych stałem się w ten sposób współwinny tej zbrodni, a także wszystkich następnych, które będą skutkiem mojej bierności;

Ad 2. Zakładając, że znam język tego żołnierza (co wcale nie jest oczywiste), szansa na przekonanie gościa, który już celuje i ma palec na spuście, żeby tego nie robił jest w zasadzie żadna. Po pierwsze: czynnik czasu - zanim powiem słowo, może już być po wszystkim, po drugie czynnik ludzki: najpierw muszę odwieść go od zamiaru strzelenia. Największe prawdopodobieństwo jest takie, że żołnierz zastrzeli kobietę i jej dziecko, a potem zajmie się mną, bo przecież jestem świadkiem jego zbrodni. Dla kogoś, kto zabił kobietę i dziecko jeden zabity więcej, czy mniej nie robi różnicy.

Ad 3. Jest to inna wersja możliwości drugiej. Różnica jest tylko w kolejności ofiar. Tu ja zginę pierwszy, potem kobieta i dziecko, a zbrodniarz nadal będzie mordował.

Ad 4. Jedyna sensowna reakcja: nie dopuścić do zbrodni. W gruncie rzeczy atakując żołnierza ratuję go - nie pozwalam mu popełnić morderstwa. Daję czas na ochłonięcie i przemyślenie tego, co robi. Jeśli go zabiję, choć tego nie chcę, to przynajmniej ocalam życie na pewno dwóch osób. Tylko tak mogę zatrzymać dalsze zabijanie. Czy można ratować jedno życie, poprzez odebranie innego? Już w XIII wieku pozytywnie odpowiedzieli na to pytanie joannici, tworząc w Jerozolimie pierwowzór pogotowia ratunkowego powiązanego z jednostką antyterrorystyczną - obecny Zakon Kawalerów Maltańskich. Pozytywnie odpowiedzieli harcerze z Szarych Szeregów, zabijając hitlerowskich organizatorów masowych zbrodni. Zabójstwo Franza Kutschery ucięło masowe egzekucje na ulicach Warszawy i uratowało tysiące Polaków. Pozytywnie każdego dnia odpowiadają na to pytanie żołnierze i funkcjonariusze formacji antyterrorystycznych. W Enteebe w Ugandzie za ceną żyć siedmiu terrorystów, ok. 10 żołnierzy ugandyjskich i jednego izraelskiego oficera ocalono 104 żydowskich cywilów. Truizmem jest stwierdzenie, że gdyby nie pacyfiści i gdyby Europa zdecydowała się uderzyć na Niemcy w 1936 roku, nie byłoby II wojny światowej i wszystkich związanych z nią zbrodni. Dlatego pułkownik Schtauffenberg nie miał wahań, kiedy podkładał bombę w bunkrze Hitlera w Kętrzynie. Kiedy chodzi o ratowanie życia, decyduje zwykła matematyka: ile poświęcam a ile ratuję.

Dwa miecze

Jak to wszystko pogodzić z przyjętym w naszym kręgu kulturowym aksjomatem "nie zabijaj". No cóż, aksjomat ten jest jednym z mitów cywilizacji europejskiej. Po pierwsze dlatego, że nigdy naprawdę go nie stosowała. Po drugie, poprawnie nakaz ten, wywodzący się z hebrajskiego Dekalogu brzmi "nie morduj"(hebr. RATSACH). A to jednak pewna różnica. Morderstwo jest nieuprawnionym i nieuzasadnionym odebraniem życia osobie, która nie jest w stanie się bronić. Często jest związane z okrucieństwem lub obojętnością. Marcin Luter pod naruszenie tego przykazania podciągał nie udzielenie pomocy biednemu, któryby z tego powodu zmarł.

Morderstwo jest więc świadome i jest skutkiem naszej pogardy, nienawiści lub obojętności (na jedno wychodzi) wobec drugiego człowieka. Zabicie, to zabicie, odebranie życia. Jest to w istocie pojęcie szersze od morderstwa, w którym morderstwo się zawiera, ale nie jest tożsame. Przenosząc na matematykę, morderstwo wobec zabójstwa jest jak kwadrat wobec czworokąta, jest pewną formą szczególną i jako takie jest zakazane.

Z ogólnie przyjętym rozumieniem VI przykazania, jako "nie zabijaj" nie współbrzmi wiele fragmentów Biblii. Na przykład nakaz wybicia kilku plemion w Kanaan. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że przykazanie brzmi "nie morduj", a skazane na wybicie plemiona składały ofiary z ludzi, w tym z dzieci, "wątpliwe" fragmenty brzmią trochę inaczej. Czy też słowa Jezusa z Ewangelii Łukasza (22:35-38).

"I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosa, bez torby, bez sandałów, czy brakowało wam czegoś? A oni na to: Niczego. On zaś rzekł do nich: Lecz teraz, kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano: Do przestępców był zaliczony; to bowiem, co o mnie napisano, spełnia się. Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A On na to: Wystarczy."

No właśnie, wystarczą dwa miecze na dwunastu! Co to znaczy? Samoobrona. Nic więcej. Nie morduj, ale masz prawo się bronić. Inna rzecz, że najlepsza obrona chrześcijanina, to wiara, ale nigdzie nie powiedziano, że chrześcijanin ma dać się zamordować bandziorowi. Mamy prawo się bronić

Zagospodarowanie pustki

Harcerstwo ma ostatnio dziwną skłonność do oddawania pola. Turystyka, obozy letnie, imprezy terenowe, surwiwal, to wszystko, co wywodzi się ze skautingu i harcerstwa zagarniają coraz to nowe ruchy i organizacje, z których tylko część ma na celu wychowanie. Szczególna pustka istnieje właśnie na polu paramilitarnym. Harcerstwo, jako organizacja hierarchiczna, umundurowana z rozwiniętym systemem rozkazów i raportów udaje dziewicę, która nigdy nie stała koło wojska. Na jego miejsce - bo w przyrodzie nie ma próżni - pakują się organizacje i kluby surwiwalowe w stylu "Najemnik", czy "Strzelec", których ambicje wychowawcze są mikre i które w istocie wychowują kolejne pokolenia bandziorów. Pół biedy, jeśli taki bandzior trafi do jednostki specjalnej WP, Straży Granicznej, czy Policji. Gorzej, jeśli dostanie "pracę" w gangu. Facet umiejący strzelać, znający techniki działania AT, znający przynajmniej podstawy surwiwalu jest groźnym przeciwnikiem dla najlepszych formacji AT. Cały powyższy przydługi wykład miał wykazać jedno: nie wolno nam oddać pola. Musimy zrobić wszystko, żeby zaangażować do harcerstwa także młodzież, która fascynuje się komandosami, strzelaniem, surwiwalem. Rybę łowi się na przysmak ryby, a nie na przysmak rybaka. Możemy to zrobić i stać nas na to, żeby dać im to, czego szukają, a przy okazji wpoić zasady honoru, uczciwości i służby. Jeszcze nie jest za późno, jeszcze są w harcerstwie ludzie chcący i mogący dużo zrobić na tym polu. O ile wszechogarniający "political corectness" i obłędny pacyfizm nie spowoduje, że poszukają miejsca gdzie indziej, gdzie nikt nie będzie im stawiał zarzutów, że szkolą terrorystów.

Ocena wszystkich (4.79, głosów: 34)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
Xie 30.11.2005, h. 11:30 Xie
rany.... patetyczne aż do bólu. Szczerze przyznam że nie dotarłam nawet do połowy :/
... widać nie do każdego dociera przesłanie. Widać, że ten tekst jest jak poezja :), a nie wszyscy poezję lubią, a ci którzy lubią nie do końca rozumieją.
Pik 15.02.2011, h. 12:48 Pik
... widać nie do każdego dociera przesłanie. Widać, że ten tekst jest jak poezja :), a nie wszyscy poezję lubią, a ci którzy lubią nie do końca rozumieją.
Pik 15.02.2011, h. 12:49 Pik
Ja też
Scharf 27.06.2013, h. 13:42 Scharf
brat peacemaker 02.01.2006, h. 12:11 brat peacemaker
Patetyczne? Raczej mocno subiektywne, tracace odrobine propaganda i demagogia. Co nie znaczy, ze mi sie nie podobalo. Wrecz przeciwnie - podzielam punkt widzenia autora.
Hajdi 30.01.2006, h. 21:39 Hajdi
Tekst jest super :D
Jak dla mnie na 5+ :D
Cyku 20.02.2006, h. 18:50 Cyku
Bardzo ciekawy tekst, podzielam punkt widzenia
zawodowiec777 23.03.2006, h. 10:10 zawodowiec777
Co do harcerstwa ...pisze od ziomka ale to akurat nie ma znaczenia on też jest harcerz...obydwaj zaważamy że harcerstwo ze swymi zaszczytnymi paramilitarnymi korzeniami...pacyfizuje się i staje się grupą wzajemnej adoracji...nie pochwalamy więc ...ASG to dobre uzupełnienie. Niech duch wojny będzie z wami!
pavel3d 25.03.2006, h. 13:46 pavel3d
Co do harcerstwa to w naszym miescie miejsce spotkan harcerzy nazwal bym raczej ,,melina" a ich zachowanie ,,żólostwem" tam wysylac mlodziez?? ?? ??
bike123 17.04.2006, h. 01:40 bike123
wszyscy wiemy ze gosc ma racje a na ten temat mozna by sie rozwodzic i rozwodzic i rozmawiac godzinami harcerzy zawsze uwazalem za harc-dupkow ze wzgledu na to jak to ktos ujol wyzej towarzystwo wzajemnej adoracji a zasady ktory sa w pajane(jest ich chyba 10 z tego co pamietam) sa od poczatku do konca lamane mniejszy czy wiekszy sposob ale zeby zmiany o ktorych kolega napisal wprowadzic trzeba pieniedzy ktorych nik na to nieda a nie kazdy rodzic ma pieniadze na to by dziecku kupic zabawke za min 150 zl
P.S. sorry za ort.
Jabol 06.05.2006, h. 12:18 Jabol
Ja przeczytałem cały tekst i nie żałuje :)
lytek 14.05.2006, h. 13:36 lytek
fajnie że ktoś o takim czymś napisał. niedawno wróciłem z poligonu 3 dniowego (klasa wojskowa :D) i mieliśmy samoobrone. facet stwierdził że w krajach gdzie ludzie"uczą sie bić" agresjia jest mniejsza. ludzie chcą pokoju, bo więdzą co mogą zrobić z innym człowiekiem. wiedzą jak w pół sekundy złamać nadgarstek i kolano jednocześnie. więdzą to. wiedzą ze inni też to wiedzą. więc chcą pokoju. ale to co gościu napisał o grach i filmach to w sumie św. racjia. a ASG i tak jest wyjeboskie :) własnie dlatego
Agapit 16.06.2006, h. 22:40 Agapit
Gratuluję. Wykład strasznie mi się spodobał, gratuluje tak szerokiej wiedzy, ten temat dał wiele do zrozumienia.
Pozdrawiam
Gąsiorro 02.07.2006, h. 09:03 Gąsiorro
Prócz kilku słusznych uwag, w szczególności odnośnie charakteru airsoftu, tekst mocno upraszcza niemal wszystkie poruszane problemy.
giller 12.11.2006, h. 12:18 giller
Nie mówmy, ze bohaterów nie ma a oddziały specjalne, komandosi którzy całe życie są szkoleni to co? Potrafią przetrwać na polu przewarzającego liczebnością wroga. A teraz przykład z życia wzięty: na strzelankach w terenie zurbanizowanym nie raz udaje mi się lub innym maniakom "zabić" kilka osób w przeciągu kilku minut. Wiadomo, że mam strach aby nie dostać i magazynek mi się kończy ale potrafie się zaczaić, gdzieś przebiec (zmienić pozycję) i "kasować" kumpli. Więc nie mówmy, że nie ma ludzi którzy potrafią zabić kilku gangsterów :]
Destero 26.02.2007, h. 22:31 Destero
Bardzo dobry tekst, który dał mi sporo do myślenia.
poldeck 27.10.2007, h. 01:55 poldeck
Krótko napisze... Wrażenia mam "ambiwalentne". Niby autor ma rację w wielu punktach ale przedstawia je w sposób taki, że uchowaj Boże... Zbyt nadęty i patetyczny.
killemall 28.10.2007, h. 00:03 killemall
hmmm
esco 07.01.2008, h. 09:23 esco
Tekst bardzo mi sie podoba i w pelni sie z nim zgadzam. Jednak racje ma bike123, ze nie zawsze stac rodzicow na zakupienie repliki czy wyposarzenia, a ze skladek na pewno na to nie starczy...
Z giller nie zgadzam sie! To ze udaje Ci sie trafic kilka os naraz(zasadzka czy cos) to nie swiadczy to tym ze jestes rambo tylko o tym ze masz:
1. szczescie
2. przciwnik jest slabo wyszkolony/nie zna zasad poruszania sie w terenie/
3. masz dobra pozycje
4. przygotowales sprawna zasadzke (czyli przeciwnik nie ma kompletnie szans, a w terenie zurbanizowanym jest to bardzo prawdopodobne/skuteczne)
Mike Pawel 16.01.2008, h. 23:33 Mike Pawel
Artykuł naprawde ciekawy, ale nie do końca zgadzam się z częścią o filmach i grach komputerowych. Owszem propagują one śmierć i niezniszczalnych bohaterów. Ale od tego kto może oglądać lub w co grać decydują rodzice. Jeżeli od niemowlęcia nie beda wmawiać swoim dzieciom postaw moralnych i uczyć ich uczciwości to nie liczmy na to, że dziecko samo je nabedzie. Z dzieckiem trzeba spędzać dużo czasu i odpowiednio się przy nim zachowywać a możemy być pewni, że przejmie nasze wzorce. Zgadzam się musimy uczyć nasze dzieci "twardości", ale "twardość" to nie znajomość wulgaryzmów i pokazywanie innym ""kto tu rządzi". Osobiście jestem zwolennikiem oporu wobec przemocy.
Kanghoy 10.03.2008, h. 11:30 Kanghoy
Popieram mojego poprzednika. O ile część z genezą przykazania bardzo mi się podobała. To tekst robiący z grających w gry i oglądających filmy idiotów, już nie bardzo. Mam tu na myśli to, że czy ktoś odbiera film/gra w gre i bierze te przeżycia do siebie i kojarzy je z normalnym życiem, czy odstawia na bok po obejrzeniu filmu zależy tylko od człowieka i jego wychowania. Sądzę że np. mimo popularności gier ekonomicznych nie wychowają one świetnych przedsiębiorców, tak samo quake nie stworzy zabójcy sam z siebie, chyba że gość ma naprawdę nierówno pod sufitem, nie odróżnia świata rzeczywistego od wirtualnego - ale to podejście autora przypomina walki Kościoła/fanatyków z grami,filmami,mediami,rozwojem,książkami.

Kolejna sprawa - fotografia z żołnierzem. Spojrzenie przedstawione z klapkami na oczach. Czy musimy zabić? Owszem przemoc można zastosować, czy od razu trzeba zabijać? Sory tak jak nie popieram kary śmierci, tak i nie popre tego przykładu, choć wojna to troche inna sprawa i rzeczywiście liczy się bilans kosztów/strat w takich walkach.


Także o ile sam tekst mi się podoba, bo jest fajnie zredagowany i dobrze są przekazane myśli autora, o tyle z większością jego założeń się poprostu nie zgadzam.
Kemer 28.05.2008, h. 00:37 Kemer
"Na jego miejsce - bo w przyrodzie nie ma próżni - pakują się organizacje i kluby surwiwalowe w stylu "Najemnik", czy "Strzelec", których ambicje wychowawcze są mikre i które w istocie wychowują kolejne pokolenia bandziorów. Pół biedy, jeśli taki bandzior trafi do jednostki specjalnej WP, Straży Granicznej, czy Policji. Gorzej, jeśli dostanie "pracę" w gangu"

Szanowny Panie Pwd. Macieju Pietraszczykowski,

Powyżej wkleiłem fragment Pańskiego artykuły, który żeby powiedzieć lekko, zbulwersował mnie.
Nie będę wchodził w polemikę z całością bo tutaj przydał by się socjolog lub psycholog, ale na pierwszy rzut oka widać, że Pana tok rozumowania jest zatrważająco płytki i opiera się na jakiś nieistniejących danych, a raczej własnych przemyśleniach, z którymi nie widzę większego sensu polemizować.
Nie mogę jednak spokojnie patrzeć, a wyżej cytowaną wypowiedź ponieważ obraża Pan w niej nie tylko Związek Strzelecki "Strzelec", którego jestem członkiem, ale również polskie wojsko, policje i inne służby mundurowe niejako porównując wymienione instytucje do "gangów".
Taka wypowiedź jest skrajnym oszczerstwem, które charakteryzuje całkowity brak wiedzy o ZS "Strzelec". U swych podstaw stawiamy bowiem wychowanie młodzieży w duchu nowoczesnego patriotyzmu oraz przygotowanie do walki w obronie kraju na wypadek najgorszego. Jestem przekonany, że to właśnie Jednostki Strzelecki uczą młodych ludzi czym jest agresja, prawdziwa adrenalina i stres oraz jak sobie z nimi radzić i kontrolować. Po przez liczne ćwiczenia i stosowanie zasad braterstwa hartujemy ducha młodych ludzi. Nie od dziś wśród strzelców powtarzane jest hasło "Strzelec nigdy nie jest sam."
Podczas toku nauki młodzi ludzie poznają nie tylko taktykę wojskową, survival itd. ale również uczą się samodyscypliny, współdziałania, odpowiedzialności.

ZS "Strzelec" nie jest jakąś tam organizacją. Nie bez kozery posiadamy patronat MONu i współpracujemy z Wojskiem Polskim. Będąc kontynuacją "Strzelca" założonego przez Józefa Piłsudskiego ewoluowaliśmy by stać się dzisiaj najnowocześniejszą organizacją społeczno-wychowawczą o charakterze paramilitarnym w Polsce.

Z wyrazami szacunku
Sek. Radosław Juszczyk JS4031 Szczecin
kozaq 15.12.2008, h. 17:50 kozaq
Dobry artykuł. Często spotkam ludźmi, którzy twierdzą, że żołnierze to dranie, bo nie dość że za pieniądze uczciwych ludzi nie robią nic dla kraju pożytecznego, to jeszcze za te pieniądze (uwaga!) mordują z zimną krwią. Uważają oni że wojsko, broń etc. jest i będzie zła, ponieważ powinno się kochać a nie zabijać.. ehh kolejna choroba społeczna :{/
scynek 03.02.2009, h. 16:48 scynek
Dobrze że taki artykuł powstał. Stawiam za niego 5+. Nie 6, bo trochę za długi.
humelt1995 28.02.2009, h. 19:42 humelt1995
Co do gillera- sam odpowiedziałeś sobie:
1.Ci komadndosi są szkoleni całe życie!!!
2.Napewno nie jest to ykły żołnierz tylko specjalnie do tego wyszkolony człowiek który ma...powiedzmy-"większy mózg".
Ogólnie-świetny tekst, który powinien przeczytać każdy.
badmo 22.06.2009, h. 12:15 badmo
Straszny jest ten artykuł a straszniejsze są tylko posty pod nim, jeszcze krok i będzie usprawiedliwiał Auschwitz jako odpowiedz uciśnionego narodu niemieckiego. Przecież naziści bronili się przed przemocą, dlatego mordowali inne nacje.Czyż nie tak to powinno być przedstawione.
Bzdurny artykuł, baaaardzo mocno uproszczone przedstawienie problemu agresji, Wszystko przedstawione w sposób "natchnionego nastolatka".
Czy muszę "uderzyć" aby walczyć? Czy przemoc to jedyna możliwa odpowiedź na przemoc z artykułu wynika że jedyna sensowna. Symptomatyczne jest przedstawienie historii z żołnierzem zabijającym matkę z dzieckiem. Dorzuciłbym jeszcze pkt. V koledzy żołnierza mordują całe miasto bo znalazł się jeden "odważny".
Kolejny pogląd autora to "Matematyka", zgodnie ze słowami w artykule zgodziłbyś się na zabicie 1 człowieka za uratowanie 2ch idąc dalej zgodziłbyś się na zabicie 40 milionów(populacja Polski) w celu ratowania 1miliarda. Przecież to czysta Matematyka. Tu powracam do nazistowskiego sposobu widzenia świata w latach 30tych naziści ratowali Niemcy (przynajmniej w swoim przekonaniu) stosując właśnie matematykę.

ps. Oczywiście nie twierdze że autor artykułu ma poglądy nazistowskie, chciałbym tylko uświadomić jak łatwo jest się zapędzić we wnioskach nie przemyślawszy do końca problemu który próbuje się przedstawić.
Duncan McLain 16.11.2010, h. 17:10 Duncan McLain
Co do harcerstwa - to trzeba przyznać bez bicia, że obecnie przechodzi największy kryzys od... dawna. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, jednak obecna tendencja ( chyba bez względu na to, o którą organizację harcerską chodzi ) jest taka, że odchodzi się od militaryzmu, a słowo "obronne" wg obecnie trzymających skautingowy ster ma się kojarzyć co najwyżej z Obroną Cywilną. Jeżeli którykolwiek druzynowy przyznaje się publicznie, że na swoich zbiókach wykorzystuje asg do czegoś więcej niż strącanie puszek czy strzelanie do tarcz jest piętnowany i uznawany za całe zło.O technikach AT nie wspomnę.
Drogi Macku - obecnie próbwa wprowadenia na nowo technik wojskowych do harcerstwa to porywanie się z motyką na słońce.
Niestety.
Aczkolwiek artykuł interesujący.
blaisek 01.12.2010, h. 18:00 blaisek
Tak się pisze Huligan a nie "ch".
szogun1279 15.01.2011, h. 08:31 szogun1279
Harcerstwo ? 11-ście lat służyłem w nim dlatego ponieważ w tamtych czasach była to jedyna legalna "paramilitarna" organizacja (obok LOK-U) do której można było dołączyć a która nęciła mundurem, regulaminem, rozkazami, strukturą dowodzenia etc.
Wszelkie inne przejawy "militaryzmu" w kraju były postrzegane jako "podejrzane"
Kiedy 20 lat temu jeździliśmy na biwaki ubrani w wyproszone w remizach strażackich umundurowanie typu "moro" na nogach nosząc "opinacze" to przed pościgiem przed żandarmerią wojskową która sprawdzała czy przypadkiem na noszonym umundurowaniu nie ma pieczątki jednostki chroniła nas tylko książeczka harcerska.
Dzięki ZHP były niecodzienne możliwości przeżycia "przygody"
W obecnej dobie wysypu organizacji militarnych które oferują "o niebo" lepsze możliwości rozwijania tej pasji co moze zaoferować harcerstwo?  Śpiewanie przy ognisku? braterskie słowo?
Nastał nowy wiek a ta organizacja pozostała jeszcze w poprzednim.
Aby znów stać się wzorem i wabikiem dla młodzieży musi przejść reorganizację i dostosować się do współczesnych realiów w których dziś 14-latki to nie niewinne "dziewczęta" i grzeczni chłopcy.
jakub95 02.02.2011, h. 17:45 jakub95
Artykuł (dla mnie) ciekawy, w większości zgadzam się z autorem. ;)
Pik 15.02.2011, h. 12:52 Pik
Jak dla mnie, ten tekst nie wywarł żadnego wrażenia. Może miał spowodować dyskusję. Jeśli tak, to zapewne spowodował.
greenboy198 07.03.2011, h. 14:27 greenboy198
Leave Doom Alone! Best game ever! :P
Artur_K 16.05.2011, h. 21:50 Artur_K
Podobnie jak Kemer nie uważam, by ZS "Strzelec" był organizacją z której wywodza się bandyci, tudzież etement przestępczy. Nie można mówić, za wszystkie jednostki ale za swoją mogę zaręczyć, że u podstaw ZHP i ZS Strzelec leżą dokładnie te same wartości. 
Nie jednak to jest najważniejsze. Młodzi ludzie powinni wiedzieć, że przemoc jest ostatecznością i służy tylko do obrony. I to jest podstawowa zasada. A w dobie kretynów w mediach i w życiu społecznym, którzy naśmiewają się z ludzi wyznających wartości patriotyczne i mówią, że pacyfizm jest cudowny, trudno jest wyplenić agresję. Gdy nie będzie już złych ludzi, przestępców, chuliganów, uczenie ludzi młodych samoobrony, uczenia odwagi i reagowania na sytuacje zagrożenia, które przydadzą mu się na całe życie. 
A na sam koniec. GRY! Otóż szanowni koledzy, po to Pan Bóg zesłał ludziom pomysł na klasyfikację PEGI by rodzice mogli, nie kupować, kontrolować co dzieciak ma na komputerze! Więc nie szukajmy złego w tym, że takie gry są produkowane, tylko w tym, że my przez własne niedbalstwo dopuszczamy do tego by dzieciaki grały w takie gry.
MikeOl 14.06.2011, h. 18:30 MikeOl
Ciekawe czy ten post autor przeczyta?

po przeczytaniu tekstu "Wirtualna śmierć" uważam,
że temat jest bardzo spłycony i mam kilka zastrzeżeń:
otóż ludzie wychowani na doomopodobnych grach często przesiadają się na konsole/mocniejsze kompy i tam kontynułują swoją pasję: Medal of honor, black, killzone, mgs, resident evil 4, aż dochodzimy do Battlefielda pierwszej taktycznej gry online na szeroką skalę.
- tutaj się ginie, nie ma mowy o jedoosobowej armii czy sejwach..
Po prostu brak taktyki = porażka. Sprzęt kontrakt -czyli kiełkuje ciekawość,
a jak by to w rzeczywistości wyglądało??
A wygląda to tak, że zamiast konsoli ps3 kupiłem replikę sr25k i strzelam w lesie ;P

Co do wzorców filmowych wszyscy wiemy, że to fikcja i telewizja kłamie więc raczej nie ma tematu.

"Zwalczanie fikcji poprzez realizm"

bardzo ładny początek, a fikcyjny koniec;
zwłąszcza nie wierzę w przemianę z ofiary w drapieżcę za pośrednictwem systemu walki.
do tego niepotrzebna dygresja na temat paintballu..??
W ogóle to nie rozumiem tej nagonki na ten odmienny sport..?
to tak jak się czepiac kogoś, że jeździ na kolarzówce a nie na góralu..

"Zabić, czy pozwolić zabić?"
odp5. zabijam napastnika jeśli jest to w mojej mocy
"tylko martwy wróg nie zrobi mi krzywdy"
Ale żołnierze nie chodzą sami, w pobilżu są jego koledzy..
zgine więc ja, kobieta, dziecko i większa ilość tubylców ze względu na "odwet"
zginie większa ilość ludzi, więc teoretycznie "najlepiej"było by po prostu nic nie robić i nie przeszkadzać w egzekucji.

"Dwa miecze"

Ciekawe porównanie i skrót ideologiczny..
MikeOl 14.06.2011, h. 18:58 MikeOl
cd.
można by się tu rozwodzić nad przekładami biblii w końcu jest kilka i nie wszystkie się ze sobą zgadzają.. Inna sprawa jeśli chodzi o Boga i nas na Jego podobieństwo;
Skoro stworzył nas na swoje podobieństwo a sprowadził powódź, wybrał tylko żydów jakoswój lód i zrobił/dopuścił całą masę maskar - możemy tylko mówić w naszych zapędach, że naprawę stworzył nas na swoje podobieństwo.
Ale jestem człowiekiem i mogę się mylić.
Inn sprawa że podczas 2 wojny tylkoświatkowie Jahwe nie brali broni do ręki..

Częściowo mogę przyznać rację autorowi
Dziećka 19.10.2011, h. 07:55 Dziećka
Przeczytałem artykuł i nie mogę zrozumieć, czemu fakt farby w paintballu ma być dowodem na niższość moralną tej formy spędzania czasu. Jeśli już być tak konsekwentym to równie dobrze można napisać, że airsoft także uczy "sejwienia", bo przecież jak zginę, to zawsze mogę iść na respa i wrócić. Ostatnia uwaga odnośnie "Strzelca" - nie jestem członkiem tej organizacji, ale znam wielu takich i nie wydaje mi się, żeby Jednostki Strzeleckie "wychowywały kolejne pokolenia bandziorów".
R_Winters 15.12.2011, h. 22:19 R_Winters
Przeczytałem artykuł i przyznaję, że jest świetny, wiele tłumaczy(np. mordowanie a zabijanie w Dekalogu). To stary wątek ale mam nadzieję, że ktoś odpowie: wstąpienie do armii i późniejsze zabijanie terrorystów i ogółem przeciwników kraju byłoby grzechem?
Przy założeniu, że chodzi ci o teologię katolicką, to z tego co się orientuję dopuszcza ona możliwość zabijania na wojnie.
Dziećka 30.12.2011, h. 13:23 Dziećka
Dziećka 30.12.2011, h. 13:22 Dziećka
Przy założeniu, że chodzi ci o teologię katolicką, to z tego co się orientuję dopuszcza ona zabijanie na wojnie.
23grzywacz 30.01.2012, h. 23:30 23grzywacz
Nie podobała mi się wzmianka o grach i filmach. Choćby sam Jezus zstąpił z nieba, a razem z nim Budda i Zeus, to nikt mnie nie przekona do tak absurdalnego myślenia, że filmy i gry "namawiają" do zabijania. O ile mi wiadomo to Hitler nie grał w Dooma, a Stalin w Manhunta.
A może zakon krzyżacki zaatakował nas pod Grunwaldem po obejrzeniu Terminatora? To by tłumaczyło dlaczego Vladimir Draculea wbijał ludzi na pale. Za dużo grał w Bulletstorm. Ludzie się zabijali i będą zabijać. Mamy to w genach. Od prymitywnych neandertalski plemion, aż po dzisiejsze "cywilizowane" czasy. I ani brutalne gry, ani filmy, nie mają z tym wspólnego. Tak uważam i zdania nie zmienię.
Myślę że Grunwald mógł być wzorowany na BG z WoW'a. Tylko dziwne że każdy miał takie same mount'y
DuchWilka 12.08.2012, h. 13:50 DuchWilka
GregRin 31.01.2012, h. 09:59 GregRin
Ja to dam przeczytać Ojcu ;D
elo263 02.03.2012, h. 16:27 elo263
Bardzo dobrze opisane . Miło się czyta , wszystko zaskakująco zgodne z prawdą . Ten artykuł aż mnie zadziwił . Muszę pokazać go innym !
Kopyt 07.05.2012, h. 13:38 Kopyt
A ja to widzę tak. Ktoś chce nakłonić nas do harcerstwa skoro już jesteśmy w ASG by trochę dać luzu i odpocząć od agresji. A tym co są w harcerstwie to pokazuje sposób na nabranie trochę więcej odwagi i sięgniecie po coś bardziej męskiego czyt. ASG. tymczasem hmmm moim zdaniem agresji nie da się wpoić, nauczyć. Ona jest w człowieku. Ludzie w moim wieku z racji czasu powinni być totalnymi bezmózgimi maszynami do zabijania i gwałtu. Tak wypowiadali się eksperci, po przez dobę brutalnych gier, internetu, narkotyków, filmów pełnych przemocy oraz porno dostępnych do najmłodszych. A co z tego wyszło?? Ludzie z rocznika zbliżonego do mojego to totalne ci**y obcięte jak lama, po solarce z waga 50kg w rurkach i różową koszulka z dzióbkiem.
Z ostatnią tezą się zgodzę , ale harcerze dzielą się na cipki i twardzieli(ich jest bardzo mało , ale są i starają się wpajać wzorce tym wylansowanym na solarce).
ZHP z roku na rok spada w dół z wysokiej góry zwanej szacunek. Gdy miałem przerwe w zhp i czasem komuś pomogłem to czułem się bardziej harcerzem niż taki harcerz z plakietką na czole.
Ubolewam nad tym jak widze chłopczyka który jest w zaprzyjaznionej dh ale jego drużynowy nie stawia wogóle na celu ''bycia twardym komandosem'' tylko jezus,przyjazn,białe róże i piosenki , a przychodzi co do czego na obozie , a mianowicie zdawanie na sprawność Duch Nocy , to on wraca po godzinie do namiotu bo sie przestraszył czegoś i ze strachu zwymiotował pod namiotem...
No a ja w jego wieku już z wilkami w Norwegii walczyłem i do Szwecji na piechote doszedłem..
Taki eufenizm do odważny..
DuchWilka 12.08.2012, h. 13:47 DuchWilka
KaXardas 21.08.2012, h. 16:00 KaXardas
Ahhh... te tagi :D
Szoker 02.09.2012, h. 19:16 Szoker
A w quake nie trzeba zabijać, żeby wygrać.. Wystarczy uciekać i nie dać się zabić..To tak nawiasem :)
Masterofpupets 26.11.2012, h. 20:35 Masterofpupets
Ej polecam książkę "O zabijaniu" Dave'a Grossman'a tam to się można czegoś nauczyć !
N0mad 03.12.2012, h. 02:36 N0mad
Utopią jest myślenie że jeśli od młodego człowieka potrzebującego rozładowania 'agresji' odsunie się wszelkie jej wzorce to ten człowiek stanie się spokojny i łagodny. I nie mówię tego głównie w kontekście jakiś brutalnych zachowań których taki człowiek mógłby się dopuszczać tylko uczucia niespełnienia/bezczynności/braku sensu w życiu które mogłoby go nieustannie nękać. Mamy w sobie potrzebę współzawodnictwa, walki - tylko dobrze zorganizowana grupa jest w stanie zapewnić właściwe jej ukierunkowanie. Tutaj zgadzam się z autorem tekstu, że airsoft jest najodpowiedniejszą drogą dla osób szukających tego typu wrażeń. Chociaż podzielam jego zdanie na temat paintballa, to jednak razi mnie że tak dobitnie je podkreślił. Chociaż o tym sporcie za dużo powiedzieć nie mogę, bo tylko raz zdażyło mi się uczestniczyć w żelatynowej bitwie, jak miałem ze 14 lat. Wogóle nie wiedziałem gdzie i co, strzelałem na oślep i dziwiłem się że kulki lecą takim łukiem. I oczywiście obrywałem. Pod koniec miałem dosyć i skrajem pola zakradłem się za linię wroga. Skradając się parę metrów za plecami przeciwników dotarłem do flagi i ją przejąłem. Do dziś żałuję że zabrakło mi wtedy odwagi żeby im wszystkim puścić serię po plecach (zwłaszcza kobiecie w rowie leżącej :} ). Kończąc offtopa, myślę że wszyscy którzy chcieliby wejść głębiej w rzeczywistość 'wojenną' będą się musieli zderzyć z rzeczywistością airsoftu lub paintballa - pod warunkiem że środowisko zapewni im odpowiednie warunki (czyt. nie zostaną zwerbowani do żadnego gangu). Albo wyrosną ze strzelanek i zajmą się czymś innym w życiu.

Osobiście byłem zawsze daleki od gier zapewniających god mode, od początku raczej szukałem realistyki. Zaczynałem od Syfona Filtera 3, wprawdzie widok głównie z 3 osoby, ale jak się ostrożnie nie grało to by się jednego etapu nie przeszło. Potem były gry typu Call of Duty na PS2, też się trzeba było czaić za każdą osłoną. No a potem zacząłem grać w Far Crya i Crysisa. Crysis nieco wypaczył moje zdolności możliwościami nanokombinezonu, ale po tych kilku spotkaniach ASG na których byłem zacząłemm grać bez takich ułatwień i było naprawdę fajnie (czyt. znowu chować się za osłonami i działać powoli a nie latać jak kot z pęcherzem co chwila włączjąc kamuflarz). Kończąc drugiego offtopa, dużo zależy od środowiska w jakim dorastamy; ostatnio słyszałem (stety niestety nie osobiście) jak jakaś matka mówiła o swoim ?siedmio letnim synu że: Oni telewizji w domu nie mają (w sensie nie dają się ogłupić) tylko syn gra sam na komputerze. W co? W GTA. D:

Na pocieszenie dla zaniepokojonych losem owego siedmiolatka polece fajną książke: "Szklany Dom" Charlesa Strossa. Jest to wizja świata w którym można 'się sejwować', i w którym ludzie przyzwyczajeni do takiej rzeczywistości zostają zamknięci w rekonstrukcji 21-wiecznego miasteczka i muszą sobie poradzić bez tych wszystkich wynalazków.
Przemox3run 26.08.2013, h. 18:48 Przemox3run
Bardzo ciekawy tekst, jestem podobnego zdania co autor w sprawie przeciwdzialania tworzeniu nowych klubow, ktore ucza celnosci, taktyki, lecz nie ucza patriotyzmu, honoru i rozsadku. Podzielam zdanie na temat sytuacji z ta kobieta i dzieckiem, wszkakze "najlepsza obrona jest atak". Mimo wszystko jednak taki atak moglby sie dla nas zle skonczyc... Ja jednak uwazam, ze nie mozna stac obojetnie mimo calej agresji kierowanej ku nam, i robic(dawac z siebie) chociaz minimum, zamiast tylko siedziec, i narzekac jaki ten swiat jest beznadziejny. My go tworzymy- to my go mozemy zmienic ! Z reszta, po co ja to pisze, kto to przeczyta... Tak, czy siak, artykul bardzo dobry. Dodam tylko, ze przez taki zakrzywiony obraz rzeczywistosci tworzony przez media, wyrastaja takie kwiatki jak strzelanina w kinie w denver, atak przez dwoch chlopcow na szkole w USA w 2000 roku, niedawno zamach na kongresmenke w USA czy inne sytuacje, duzo blizsze naszemu krajowi... Pytanie- co tu zrobic? Uciac telewizje, zabrac komputery ? Ile jeszcze dyskusji, czasu, a przede wszystkim krwii musi uplynac, abysmy zrozumieli, jak gleboko zabrnelismy ? Nie mozna juz wiele z tym zrobic, wiec, coz poradzic ? Coz poradzic...
ćwiartka 11.09.2013, h. 12:06 ćwiartka
Strasznie uogólnione i subiektywne. Na kilometr trąci propagandą. Przy każdym zdaniu powinno być "moim zdaniem"/"według mnie", żeby trzymało się to kupy.
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 50771

Ostatnio na WMasg.PL

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane