Daj cynk
Reklama

Testy

D-Day, 6-8.06.2008

Sprawozdania, 30.06.2009, h. 12:54, dodał: Regdorn , autor: Sybir
35
Sprawozdanie ze scenariusza historycznego przeprowadzonego na Pomorzu.


Impreza: Gra historyczna D-Day
Rodzaj: Scenariusz historyczny
Data: 06.06-08.06.2008
Miejsce: Gdańsk-Osowa
Organizator: Paraglite
Koszt: 15 zł

IMPREZIE PATRONOWAŁ WMASG.PL


Miarowy szum silników. Napięcie na twarzach. Dłonie zaciśnięte na paskach zasobników. Pojedyncze ogniki papierosów. Milczymy. Jest tuż po północy 6 czerwca. Za 15 minut skaczemy nad Normandią. Nagle ciężką Dakotą zaczynają miotać podmuchy. To szkopskie p-loty otworzyły ogień. Przez okno widzę, jak sąsiedni samolot zamienia się w kulę ognia.

- Get ready! Equpiment check! – słyszę krzyk naszego porucznika – Green light! Go!

Czuję ostry podmuch powietrza na twarzy i ostre szarpnięcie. Powoli opadam. Z fascynacją i przerażeniem patrzę na maleńkie ogniki wybuchów ponad głową. Ziemia!

Odcinam szybko spadochron, wyciągam i ładuję Thompsona. Ruszam cicho przed siebie.

- Flash!

- Thunder!

To chłopaki z mojego plutonu. Przegrupowujemy się szybko i ruszamy do pierwszego celu. Rozpoczęła się inwazja na Normandię...


Ten fragment to zaledwie zajawka klimatu, jaki mieliśmy okazję poczuć podczas dwudniowej gry historycznej „D-Day”, która odbyła się w Gdańsku, w dniach 6-7 czerwca 2008 r.

 

Muszę nieskromnie (bo sam jestem reprezentantem pomorskiego środowiska) przyznać, że organizowane przez tutejsze ekipy gry historyczne to zdecydowanie nowa jakość, jeśli chodzi o zabawy ASG. Tu nie tylko chodzi o odniesienie do jakiegoś wydarzenia czy bitwy i prostego podziału stron czy zadań. Tu mamy do czynienia z bardzo dobrą stylizacją mundurów i broni, przygotowanymi umocnieniami (linie okopów, bunkry drewniano – ziemne) a także dodatkowymi scenografiami i rekwizytami, tworzącymi niesamowity klimat.


Ale do rzeczy.


Gra odbywała się na terenie leśnym, poprzecinanym drogami i dużymi polanami. Miejscem odpoczynku oraz sztabem organizatorów było małe gospodarstwo, użyczone przez właściciela do celów gry (notabene sam właściciel też był obecny, dumnie paradując w historycznym mundurze). Gospodarstwo zostało ustylizowane na małą normandzką farmę, zajętą przez wojsko na kwaterę. A więc były duże wojskowe namioty dla uczestników, kocioł z wojskową grochówką dla wygłodniałych, drewniane ławy dla zmęczonych walką oraz... Cafe Renee. W głównym budynku urządzono prawdziwą francuską karczmę – z rubasznym karczmarzem i jego pomocnikami. Oczywiście wszyscy w odpowiednich strojach. A w karczmie – jak to w karczmie: francuskie bagietki, wino, gwar rozmów i głos Marleny Dietrich z radioodbiornika. Niesamowity klimat.


Cafe Renee

 

 

Farma


Na „normandzkiej” ziemi stawiło się łącznie około 50 osób. To o połowę mniej, niż zadeklarowało chęć udziału. Mimo wszystko, było nas wystarczająco dużo aby dobrze się bawić. Kto w ostatniej chwili zrezygnował – niech żałuje!


Byli oczywiście Niemcy, byli Amerykańscy spadochroniarze i Rangersi. Byli też Brytyjczycy z 6 dywizji powietrznodesantowej oraz paru „przyspieszonych historycznie” kolegów z Polskich Sił Zbrojnych. Wśród graczy było sporo rekonstruktorów, pozostali uczestnicy stanęli na wysokości zadania jeśli chodzi o stylizację. Z resztą - zobaczcie sami na zdjęciach.



Kto jeszcze? No oczywiście francuski ruch oporu. Bez udziału La Resistance ta gra na pewno byłaby uboższa. Skórzane kamizele, wyświechtane berety, zdobyczne „schmeissery” i nonszalancki uśmiech. Rewelacja!


Warto też wspomnieć o pojazdach. Obecny był historyczny Jeep Willys z zamontowanym km-em cal. .30. Był też niemiecki motocykl z przyczepą, który patrolował główne drogi podczas gry. Niestety – wbrew zapowiedziom, nie udało się zorganizować transportera, który miał imitować niemiecki kontratak pancerny.


La Resistance

 

Willys


Zasady gry (wielokrotnie już stosowane na pomorskich grach) pozwalały na bardzo dobrą zabawę – z odpowiednią dynamiką, bez dłużyzn i bez zbytnich komplikacji.


We wstępie wspomniałem też o umocnieniach i raz jeszcze chciałbym pochwalić organizatorów, którzy włożyli w przygotowania na prawdę mnóstwo pracy, czasu i środków materialnych. Konkretne umocnienia, otoczone zasiekami (dla bezpieczeństwa – ze sznurka), bateria artylerii okopana na wzgórzu, bunkier z CKM i działkiem PAK 37, „szparagi Rommla” na lądowisku szybowców (wysadzane z resztą przez pathfinderów) oraz...wyrzutnia pocisków V-1, z imitacją pocisku. Tak dobrze przygotowanych scenografii nie widziałem jeszcze na żadnej grze ASG (nie mówię tu o inscenizacjach rekonstrukcji historycznych, bo to zupełnie inna historia).


Umocnienia

 

V2


Na pochwałę zasługuje też odpowiedzialne podejście organizatorów to kwestii bezpieczeństwa p-poż. Mimo braku bezpośredniego zagrożenia pożarowego organizatorzy poprosili poszczególne ekipy graczy o zabranie gaśnic samochodowych na wypadek zaprószenia ognia. Dzięki temu oprawa pirotechniczna gry (naprawdę bogata!) nie stanowiła żadnego zagrożenia.


Gra miała dwa wyraźne etapy. Pierwszy to nocne lądowanie alianckiego desantu (włącznie z symulacją zrzutu!) w całkowitych ciemnościach. Oczywiście nie obyło się w tym przypadku bez „friendly fire”, gdyż „Flash” i „Thunder” były czasem okrzyczane zbyt cicho. Ale taki już urok nocnych lądowań !


Po zebraniu i przegrupowaniu skoczków Alianci przystąpili do zajmowania kolejnych, umocnionych punktów oraz wykonywania innych zadań, np. wzięcia do niewoli niemieckiego podoficera lub odzyskania skrzynki ze złotem, przechowywanej w jednym z bunkrów. Nocna część trwała od godz. 23 do ok. 4 rano.



Dzienna część gry obejmowała niemiecki kontratak i dalsze walki z oddziałami desantującymi się w Normandii. Niestety, ta część miała zdecydowanie bardziej „leniwy” charakter - nocna biesiada oraz palące słońce zdecydowanie osłabiały morale. Ta część trwała od 12.00 do ok. 16.00. Potem uczestnicy powoli zaczęli się rozjeżdżać do domów.


Jedynym - zdaniem uczestników - minusem było lekkie rozprzężenie dyscypliny pomiędzy poszczególnymi etapami gry. Zimne piwko po strzelance samo w sobie nie jest niczym złym, jeżeli jednak biesiada przeciąga się i nie zachęca do podjęcia gry rano to jest to trochę nie fair. O ile pomorscy airsofotwcy, znający się jak „łyse konie”, będą w stanie to wybaczyć, to wobec osób jadących na D-Day z Warszawy czy Poznania (a było takich kilka) jest to trochę nie fair. Warto, żeby organizatorzy dopilnowali tej kwestii następnym razem.


Podsumowując tą szczegółową relację raz jeszcze muszę podkreślić, że była to gra wyjątkowa – pod względem klimatu, atmosfery i świetnej zabawy.


Wysiłek organizatorów na pewno się opłacił. Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy byli choć w części tak zadowoleni z tej gry jak ja. Z tego co wiem, „D-Day” na pewno nie był ostatnią grą historyczną w pomorskim i przy tak wysoko postawionej poprzeczce warto czekać na kolejne scenariusze.


Tally ho!


Relacjonował: Sybir z Shannon Securities

 

Ocena wszystkich (6.00, głosów: 1)

  • Dodaj do:
  • Facebook

Komentarze

Przejdź na koniec listy komentarzy
Borol 15.06.2008, h. 21:39 Borol
fajosko.
a jak wyszedł pomysł z Resistance?? miało byc przeszukiwanie ich itp.czy to doszlo do skutku>
50 osob...troszkę malo..
Gogin 15.06.2008, h. 21:41 Gogin
Bardzo fajna relacja, jak chyba wszystkie jakie dotąd czytałem na WM. Nie przepadam za II W.Ś., ale chłopaki się widać postarały .
Mark99 15.06.2008, h. 21:49 Mark99
No no bardzo fajnie to wygląda.Chętnie bym tam wpadł, lubię te klimaty.No nic trzeba składać na Thompsona...
Sybir 15.06.2008, h. 22:03 Sybir
Tytułem sprostowania: autorem zdjęć nie byłem ja - zaczerpnąłem ze zdjęć udostępnionych przez uczestników w wątku "Fotki" na podforum pomorskim.
Codename666 15.06.2008, h. 22:19 Codename666
Super teraz to tylko "sklejać" mundur Rangera
lopez 15.06.2008, h. 22:28 lopez
fajnie fajnie ale jedna rzecz mnie zastanawia. Mianowicie w opisie jest wyrzutnia V1 a pod zdjęciem V2. Ale przyznam ze patrząc na same zdjęcia to musiało być tam naprawdę fajnie
Nanteris 15.06.2008, h. 22:44 Nanteris
Moim zdaniem na następnej edycji nie powinno być alko.. to jedna rzecz która mi sie nie podobała . Druga to osobne bazy , bratanie sie z przeciwnikiem podczas gry źle wpływa na zapał.
szuwi 15.06.2008, h. 23:11 szuwi
Fakt szkoda, organizatorzy tak sie napracowali a tu tylko 50 osób, ale nie bójcie, za rok dojedzie kliku niemców i amerykanów ;D
Promant 16.06.2008, h. 00:02 Promant
Dobrze było. 4 szturmy na bunkier odparte, jeden pożar ugaszony, nawet celny strzał z armatki "rozwalił" kilku brytoli. Padliśmy przy piątym szturmie, a stosunek sił był 4/1. To właśnie jest klimacik.
volf13 16.06.2008, h. 00:26 volf13
Niedługo w kołobrzegu wypadało by odegrać Omaha Beach
volf13 16.06.2008, h. 00:26 volf13
Oczywiśćie sektor z Saving Private Ryan XD
loyle 16.06.2008, h. 12:22 loyle
z chęcią bym se "poresistancował".. może kiedyś ? =P może kiedyś coś będzie na śląsku =]
perlala 16.06.2008, h. 12:35 perlala
Ja byłem na forcie z v1 i gdy zobaczyłem szturm na bunkry to to aż mnie dreszcz przeszedł ,tam było prawdziwe piekło ale chłopaki dały rade mimo takiej przewagi sił utrzymali się bardzo długo:-) Mi jak najbardziej zlot w tych klimatach się podobał i czekam na następny scenariusz i wezmę więcej chłopaków z helu:-) Na pewno po tej relacji na tego typu imprezę przyjedzie znacznie więcej osób i sprawi że będzie jeszcze lepiej:-) Jeśli ktoś posiada jakieś zdjęcia z tego zlotu to proszę mi wysłać bo nie miałem ze sobą aparatu a bardzo chciał bym mieć jakieś foty:-) Mój meil arekluszczyna@wp.pl
Promant 16.06.2008, h. 13:04 Promant
Zdjęcia możesz sobie ściągnąć, linki masz w tym wątku:
$3
Xie 16.06.2008, h. 13:12 Xie
Piekna impreza! Po prostu piekna!
Pokazalam relacje znajomym - byli zachwyceni, ze takie rzeczy w Polsce sie dzieja.
Dodam jeszcze, ze na widok zdjec Café Renée az mi sie lezka w oku zakrecila Musze poszukac, czy moze znajdzie sie na zdjeciach sam wlasciciel z malzonka
Cement 16.06.2008, h. 14:13 Cement
W tytule jest "babol"(data)
Ja niestety 7 czerwca miałem egzamin ale w przyszłości chętnie bym się wybrał na tak zorganizowaną imprezę
Drako 16.06.2008, h. 17:43 Drako
"a jak wyszedł pomysł z Resistance?? miało byc przeszukiwanie ich itp.czy to doszlo do skutku>"

Niestety ze względu na mniejszą niż przewidywana frekwencję impreza uległa skróceniu i niestety nie mieliśmy czasu na infiltrowanie pozycji wroga :/ Ale wrażenia z nocnego wysadzania mostu są niezapomniane
dir3ct 16.06.2008, h. 20:19 dir3ct
Na przyszłego DDaya się piszę... w tym roku niestety nie załapałem się przez wiek... a szkoda....
Nanteris 16.06.2008, h. 21:05 Nanteris
Drako przeszukania były , w środku nocy po wymianie ognia z Resistance nagle weszły na most 2 panny , przeszły obok lezacych 2m od nich wartownikow , zostały zatrzymane i zrewidowane . A gdy partyzanci znowu otworzyli ogien posłużyły nam złym SS-manom jako "ochotnicza" szpica w kontrataku
bronek1993 17.06.2008, h. 08:27 bronek1993
wedlug mnie takie imprezy to glupota. W takich bitwach gineli ludzie. Wielu do dzis jest kalekami, albo zwarjowali. Kiedy weteranie walczacy w normandi w 1944 ogladaja takie spotkania kiedy niemiec smieje sie do amerykanina, sciskaja sie to pewnie w jakis sposob przypominaja sie im te wydarzenia. Oni tam walczyli o zycie, a ludzie robia z tego ,,imprezy''; z piwem i pop-cornem. Jakiekolwiek imprezy zwiazane z wojna to wedlug mnie zenada. Ja bym to zamienil na zjazd weteranow gdzie zolnierze mogli by postrzelac z broni z tamtego okresu, poskakac ze spadochronu (jesli bybli by w stanie ) a nawet pochodzic w mundurze z tamtego okresu. Wydaje mi sie ze glupszych rzeczy juz sie nie da zrobic...pomijajac to ze ludzie kompia sie na plazach gdzie londowali amerykanie, tam gdzie przed kilkoma laty lata sie krew teraz dzieci buduja sie zamki z piasku. Nic wiecej nie mam do powiedzenia.
$limak 17.06.2008, h. 08:39 $limak
"...pomijajac to ze ludzie kompia sie na plazach gdzie londowali amerykanie, tam gdzie przed kilkoma laty lata sie krew teraz dzieci buduja sie zamki z piasku."

Po pierwsze: nie kilkoma latami, a pół wieku temu.
Po drugie: Wiesz kolego czemu ludzie się tam kąpią, a dzieci budują zamki z pisaku? Bo żyją. Bo mogą.

Myślę, że Ci wszyscy żołnierze IIWŚ właśnie za to ginęli. By ludzie mogli żyć normalnie. Myślisz, że jest jakiś piękniejszy pomnik na ich cześć niż bawiące się tam dziecko? Ono nie musi być świadome, że w tej ziemi jest krew poległych- na to czas przyjdzie później. Ono ma teraz żyć, być szczęśliwe.

Po trzecie: To że chłopaki robią takie imprezy jak ta jest znakiem, że ludzie pamiętają o tamtych wydarzeniach. Przeszkadza Ci, że są uśmiechnięci na zdjęciach? Przeszkadza Ci, że się dobrze bawią? Uwierz mi, że sporo z nich, po powrocie do domu, albo nawet siedząc w nocy w okopie zastanowiło się z pełną powagą nad losem tych ludzi, którzy żyli w tamtych czasach i tam ginęli. Pamięć i chwila refleksji, to dostateczny hołd. Lepszy niż parady i armaty na ulicach.
Cement 17.06.2008, h. 10:33 Cement
@ Caramba

Z ust mi to wyjąłeś. Zgadzam się w całej rozciągłości

@bronek1993

"Ja bym to zamienil na zjazd weteranow gdzie zolnierze mogli by postrzelac z broni z tamtego okresu, poskakac ze spadochronu (jesli bybli by w stanie ) a nawet pochodzic w mundurze z tamtego okresu."


Czy Ty zastanawiasz się co piszesz??

Jak wyobrażasz sobie przeprowadzenie dla amatorów przez amatorów skoków ze spadochronem ??
Kruczy 17.06.2008, h. 11:01 Kruczy
Imprezy tego typu są pewnym rodzajem uczczenia tamtego zwycięstwa... krwawego, ale jednak.


Co do Caffe Renee...- czy nie chodzi tu przypadkiem o nawiązanie do starszego serialu "Alo, alo!" ?
Nanteris 17.06.2008, h. 12:45 Nanteris
Bronek1993 ,

1. W takim razie nie baw sie w ASG ( jeżeli w ogóle możesz ) , przecież we wspołczesnych konfliktach też giną ludzie .

2. Zamiast wypisywać bzdury popracuj ostro nad ortografią bo słabo z tym u Ciebie .
Piter_666 17.06.2008, h. 13:11 Piter_666
No no Superowo
Piter_666 17.06.2008, h. 13:11 Piter_666
i to na pomorzu moje rejony nie zle:D
Sybir 17.06.2008, h. 14:55 Sybir
@ Kruczy: no oczywiście, że "Allo, allo"
bronek1993 17.06.2008, h. 16:53 bronek1993
@ Cement

Cytat:
"Ja bym to zamienil na zjazd weteranow gdzie zolnierze mogli by postrzelac z broni z tamtego okresu, poskakac ze spadochronu (jesli bybli by w stanie ) a nawet pochodzic w mundurze z tamtego okresu."


Czy Ty zastanawiasz się co piszesz??

Jak wyobrażasz sobie przeprowadzenie dla amatorów przez amatorów skoków ze spadochronem ??


Nie wiedzialem ze weterani sa amatorami..0.o

"Ja bym to zamienil na zjazd weteranow'' Read if you can.

@ Caramba


"...pomijajac to ze ludzie kompia sie na plazach gdzie londowali amerykanie, tam gdzie przed kilkoma laty lata sie krew teraz dzieci buduja sie zamki z piasku."


Myślę, że Ci wszyscy żołnierze IIWŚ właśnie za to ginęli. By ludzie mogli żyć normalnie. Myślisz, że jest jakiś piękniejszy pomnik na ich cześć niż bawiące się tam dziecko? Ono nie musi być świadome, że w tej ziemi jest krew poległych- na to czas przyjdzie później. Ono ma teraz żyć, być szczęśliwe.

Caramba. Masz racje. Szczezre Ci powiem ze nie pomyslalem nad tym. Poprostu wylalem moje przemyslenia, napisalem to czego ja bym tam nie zrobil pod postacia innych ludzi.
tomek14147 17.06.2008, h. 18:03 tomek14147
Qrcze fajnie to wyszło, tylko szkoda, że tylko 50 osób wzięło w tym udział i że nie było tego hanomaga. Naprawdę solidnie przygotowana impreza. Aż się boję, co będzie za rok, chyba, że ktoś zrezygnuje z tworzenia tego typu imprez, a to byłaby szkoda.
perlala 17.06.2008, h. 18:12 perlala
Mimo tego było świetnie! Jeśli pomysł Orłosia ze zlotem w klimatach frontu wschodniego wypali to ja jadę na 100%
Nanteris 17.06.2008, h. 20:27 Nanteris
Koszt sprowadzenia na impreze OT 810 to kilka tysiecy , wiec nie wiem jak mialby wziac udzial w imprezie tomek .
Promant 17.06.2008, h. 21:31 Promant
To nie jest rekonstrukcja tylko asg. Nie ma sponsorów tylko dobra wola i kasa prywatnych organizatorów zabawy.
Czasem uda się załatwić coś więcej, czasem nie - ale nawet bez pojazdów gry historyczne na pomorzu były zawsze ciekawe i myśle, że tak pozostanie

A jeśli wyjdzie coś więcej, to tym lepiej.
Osoby z okolic Trójmiasta mogą spokojnie śledzić pomorskie forum wmasg i przyjeżdżać na mniejsze gry historyczne, których jest kilka w roku.
Zwykle i tak jest ponad 30 osób, a bywało tyle samo i nawet więcej niż na tym dday.
Xie 18.06.2008, h. 10:21 Xie
Prawie z krzesla spadlam jak przeczytalam komentarz Bronka...Wiadomo ze starsi ludzie reaguja roznie i wielu ma np. koszmary senne zwiazane z czasem wojny i krew im sie burzy na widok mundurow (nomen omen nie wiem czy propozycja 'pochodzenia w niemieckim epokowym mundurze' nie bylaby bardziej szkodliwa). A jednak wielu z tych, ktorzy czasem uczestnicza w imprezach rekonstrukcyjnych podchodzi wlasnie do przebranych w niemieckie mundury i dziekuje im za pamiec i za widowisko. No i oczywiscie popieram poruszony juz problem: jesli obruszalibysmy sie na dotykanie spraw IIWW, to co powiemy o 'zabawie plastikowymi karabinami'??? Przeciez od broni ludzie gina! Nie pol wieku temu, nie kilka lat temu, ale kazdego dnia, setki, tysiace... w tym rowniez kobiet i dzieci.

Ktos kiedys powiedzial, ze dobrym znakiem po ciezkich wydarzeniach w historii kraju jest moment w ktorym powstaja dowcipy na ten temat i ludzie zaczynaja sie z tego smiac. Moze wied usmiech traktowas jak dobre intencje, nie jak przesmiewczy grymas?

Nie bede sie czepiac, ale mam drobna prosbe Bronek 'od Redakcji', calkiem formalna i nie zlosliwa (tak oprocz ortografii): nie dubluj komentarzy. A coby bylo sprawiedliwie - ja goraco przepraszam za brak polskich znakow. Nie jestem w stanie... ale i nigdy za ich brak nie gnebilam.
zmora 19.06.2008, h. 03:07 zmora
Jeśli ktoś chce zobaczyć jak reagują weterani na takie imprezy z piwem i popcornem to najlepiej jechać do Normandii na rocznicę lądowania, odbywa się, co roku.
Przyjeżdża sporo weteranów, choć z roku na rok niestety Ich ubywa.

Pozdro
www.normadia44.com
marhub 02.07.2008, h. 13:24 marhub
Za zmrokiem
Tak sie składa że jestem członkiem honorowego 3ciego pułku szwoleżerów, weteranów zostało trzech, i każdy ( jestem tego pewien ) podpisał by się pod czymś takim.
Dla nich liczy się pamięć, to czy się dobrze bawisz, czy się uśmiechasz, czy jesz popcorn, czy pijesz piwo nie ma znaczenia, dopóki okażesz szacunek, pokażesz że pamiętasz i ze jesteś wdzięczny za to że walczyli.

PS. szkoda ze nikt nie powiedział "La Resistance" że leczenie trwa 4-5 minut, a nie koło 15-30 sec.
Cośmy sobie krwi napsuli przy ataku na kiblowe za dnia...
około 6 zbrojnych ( plus nie oznaczeni medycy z bronią! SIC! ( był wyraźny zakaz...)) stawiało czoła - w pewnym momencie - 30 osobom...
Przejdź na początek list komentarzy

Aby dodawać komentarze musisz być zalogowany.


Wyświetleń: 30263

Polecamy

Sponsorzy

Action Army (silver sponsor)
Modify (silver sponsor)
Specna Arms (silver sponsor)

Imprezy patronowane

Survival Force Expo 2018
Reklama

Artykuły

Reklama

Wspierają nas

Sklepy:
Gunfire.pl

Współpracujemy


Media:
airsoftnews
equipped
miekkopowietrzni
Przegląd Strzelecki - Arsenał

Lokalne środowiska:
weekend-warriors
kpasg
rus-mil

Wydawnictwa

Nawigacja

Najczęściej poruszane